Szukaj:Słowo(a): ŚCIĄGA KLASA 6 SZKOŁA

Telnet? ;-) Nie no serio to chyba nie ma takiego gotowego programu, ale
większość języków skryptowych (Perl, PHP, Python - co wolisz) ma zapewne
odpowiednie funkcje do obsługi SMTP.



Masz na myśli pop3.

Hmm a po co tak? Tzn. *mi* się wydaje to bez sensu, to nie lepiej co 10 min.
po prostu ściągać tą pocztę? I tak będziesz zapewne chciał ją przeczytać po
nadejściu, skrypt będzie Ci tylko sygnalizował, że poczta jest, a nie że
jest gotowa do przeczytania (ja bym wolał to durgie). No chyba, że nie
czytasz lokalnie...



Przypomniała mi się historyjka z bodajże drugiej albo trzeciej klasy szkoły
średniej. Facet poprosił kumpla, żeby poszedł do sekretariatu i sprawdził,
czy jest kreda. Ten poszedł i po chwili wrócił z uśmiechem na twarzy mówiąc,
że kreda, owszem, jest ;)


| Sprobuj zlozyc dwie deski ktore sa skresone jak smigla tak aby dogiac
| deske (nawet po wbiciu w poprzednia deske) do legara i ja przykrecic.
| Deska 10cm skreci sie o kilka stopni i bedzie odstawac od legara o 2cm
| (staniesz na niej, druga osoba wbije gwozdzia lub wkreci wkreta i deske
|   dociagnie do legara), deska o szerokosci 20cm bedzie odstawala co
| najmniej o 4cm (wte

widzisz , mnie w szkole drzewnej nauczyli jak ukladac podloge drewniana.
Deski obrabia sie po wysuszeniu tak aby byly proste i takie sie uklada.
Powyginanych (w takim stopniu jak piszesz) desek nie uklada sie na podloge i
to caly sekret tej roboty.Zeby deski sie nie wyginaly trzeba je odpowiednio
posegregowac przed suszeniem i odpowiednio wysuszyc.Pozniej mozna podloge
polozyc spokojnie samemu bez metod silowych i bez pasow. Drewnina podloge o
jakiej piszemy (kazda jej deske) dociska sie klinami. Z tego co piszesz
wychodzi mi ze miales kiepski material i zostawiles zle ulozone w garazu. To
byly Twoje bledy a nie niemozliwosc ulozenia drewnianej podlogi.



:o))))))))))))))))))

To znajdz inny w rozsadnej cenie :o)))))))
To i tak cud, ze po paru tygodniach szukania takie kupilem.
U mnie w Lodzi deski podlogowej modrzewiowej w zadnym skladzie ni ma,
specjalnie sciagalem z Izbicy Kujawskiej (50km).
To co piszesz to czysta teoria, tak jak to, ze drewno na wiezbe powinno
byc klasy jakies tak, wysuszone i wysezonowane, a wszyscy jada na
swiezym i na dach je.

Coz, szkola to jedno, a tu zycie Panie, zycie jest.

Pozdrawiam
Igus'

To nie jest kombinowanie- taz jest ale... ehh. sambyłeś w szkole więc wiesz
jak to jest. Pozatym na pracowniach nigdy nie mówią co będzie na następnej
wejściówce więc trzeba samemu dochodzić czego się nauczyć. Pozatym są rzeczy
których nawet ja się nauczysz to nie zapamiętasz (czy pamiętasz wszystkie
wzory z elektrotechniki?).

A zbudowaniem generatora chce mnie profesor pewnie pobudzić do działania
wmiare kreatywnego, tzn. z tego naucze się jeszcze więcej niż z wyciąganiu
wnosków z pomiarów już gotowych generatorów. A jest to karą dla mnie bo to
dodatkowe utrudnienie i niepotrzebne zajęcie czasu, tzw. ZADANIE SPECJALNE
dla SPECJALNYCH UCZNIÓW hehehe :)

I wcale nie kombinuje od dłuższego czasu, poprostu nie lubie się bezmyślnie
uczyć boto i tak mi nic nie da. Na tle klasy to i tak wypadam prawioe
najlepiej w przedmiotach zawodowych- tzn. wszyscy ściągają ode mnie :)


A witam kolegę z elektryka
Ciężko będzie z dostaniem tej książki, ja kupowałem swoją dwa lata
temu i
już było ciężko, teraz ma ją kumpel z elektryka. Ktoś kiedyś z mojej
klasy
ją skanował. Jak się dowiem kto to był  i zdobędę te pliki to postaram
się
wysłać.



Wiesz, że ja Cie nawet znam! :-) AFAIK to grałeś w drużynie w kosza w
elektryczniaku. Skany będzie mi trudno ściągnąć bo mam tylko modem ale
gdybyś umiał mi to załatwić na CDR i ewenyulanie przynieść do szkoły ...
?

Robert Niestroj

Tak oto, słusznie lub nie, prawi osobistość sieciowa znana jako

| a tak ostatnio sie zastanawialem po co sie uczylem DELTY w LO z
| matmy

W kolejnych klasach liceum miałeś chyba nawet więcej powodów do
przemyśleń.



Miałem kolegę. Okropny leser, ale za to znakomicie uzdolniony w
zakresie ściągania. Przez całą szkołę miał z matematyki czwórki i
piątki, chociaż nie umiał nic a nic. Z innych przedmiotów zresztą
też. Poległ na maturze ustnej z matematyki - nie znał wzoru na
deltę... Nasza matematyczka się rozpłakała.

Marek A. Salwa


To chyba dobrze, ze pomagaja.
Bo jezeli ktos naciagnie i nie zasluzyl na przyjecie do dobrej szkoly
sredniej to i tak wypadnie w najblizsym czasie.
Aga



Jasne, ze odpadnie, ale zajmie miejsce innym. Kumple z klasy, znacznie gorsi

nikt nie podpowiadal, a sciaganie było surowo karane. Innemu koledze z innej
szkoły nauczycielka poddala rozwiazanie testu, podczas gdy obserwator zajety
byl zwiedzaniem szkoly. Gdzie tu sprawiedliwosc ?!!!  Teraz kazdy slaby
uczen, który odpisal caly egzamin moze zajac miejsce w dobrej szkole
lepszemu, który nie odpisał i rozwiązał test na odrobinę mniej punktów.
To nie fair !!!


niepalacych, to i tak wszyskie mety z calego skladu sciagaja do tego
przedzialu, jak dowcipnie go nazywaja "rodzinnego". No i zawsze zaczyna sie
od wyciagniecia szeleszczacych paczuszek, a w dwie minuty pozniej butelki
piwa z Bardzo Pekatej Torby. I tak to zapijanie rozwija sie do konca
podrozy.



pamietam, jak jeszcze bylem w szkole sredniej chyba po 2 klasie... wracalismy z
biwaku gdzies z Borow Tucholskich. Jechalismy pociagiem Skorcz-Smetowo i potem
osobowka do Gdanska. Mnie po tygodniu namiotowania cos na zdrowiu wzielo i
mialem goraczke... Wsiedlismy do przedzialu "dla podroznych z..." i zaczelo sie
- jakies robole z fajkami, a wtedy nie palilem jeszcze, wiec ten duszacy dym i
moja goraczka kompletnie pozbawila mnie radosci podrozowania koleja...


Witam,
piszę reportaż do szkoły na temat komunikacji miejskiej w Gdyni (ZKM)...wie
może ktoś czy gdzieś można ściągnąć "gotowca" , albo chociaż gdzie znajde
jakieś materiały???? Plisss pomóżcie.... jak ktoś coś ma to proszę o



Najpierw wierszówkę przelewem, potem pomyślimy...

Jacek "nie powie, co myśli o pismakach tej klasy, choćby w pismaczym
przedszkolu" Kijewski

Dla mnie sposób, w jaki informatyka jest wykładana w szkole
podstawowej czy średniej to nieporozumienie. Nauczycielom brakuje,
oprócz czasami wiedzy czysto komputerowej (dlatego dostaję często
szóstki :-)))) przygotowania pedagogicznego. Nie potrafią wytłumaczyć,
co to jest plik, katalog, czym to się różni, itd. A potem jest
zdziwienie, że w klasie 30-osobowej kuma te sprawy nie więcej niż
jedna trzecia, a reszta jedzie na ściągach, kolegach i naiwności
(czyt. zbyt pobłażliwym systemie oceniania) nauczyciela. Nauczycielka
podchodzi do ludzi (wiedząc, że nie wszyscy mieli informatykę w
podstawówce) niby od podstaw, ale z drugiej strony zakłada, że wszyscy
wiedzą co to plik, katalog, program, system operacyjny, itp. A
zwłaszcza, że zaczynamy od tak wymagającego dużej wyobraźni systemu
jakim jest DOS, efekty są opłakane. Nie chcę powiedzieć, że będą same
kible z informy, ale ludzie niewiele kumają, a oceny (w miarę dobre)
dostają ze zmiłowania nauczyciela. Przedmiot ten nie jest
nie_do_nauczenia, tylko metody są niezbyt trafione.

| skad mozna sciagna takie mp3 no wieciej jak na filmach jeden cos tam
mówi i
| reszta powtaza jak wogule takie cos sie nazywa ?

| pozdrowienia AUC

http://users.erols.com/loriryan/running.html#airborne_pt
Moze o to ci chodzi, ze "jeden cos mowi i reszta powtarza"
;-))))))).  "Sciagnac" to mozesz sobie, albo swojej dziewczynie majtki.
Mozna
to kupic, a najlepiej to pospiewac sobie grupowo za tym "jednym" co mowi.
Paul - "zrodlo madrosci", czy jakos tam;-)



Na pewno chodzi mu o sytuację w klasie szkoły podstawowej.
Najpierw jeden mówi, a reszta powtarza, a dopiero później uczą się pisać.


[...]
Co do Pana idei olimpiady, to wydaje mi się, że jeszcze w PRL-u ona miałaby
rację bytu. Niestety żyjemy w RP nr 3 i jest jak jest....



Tak, za PRLu obywatele byli kryształowo uczciwi, a kraj płynął mlekiem i
miodem...
Zobacz jak jest w krajach, które nie zostały skażone wieloletnią władzą
komunistów: za ściąganie na egzaminie nie jesteś karcony, nie dostajesz
oceny niedostatecznej, nie powtarzasz klasy/roku. Po prostu wylatujesz
ze szkoły/uczelni.

Swoją drogą trzeba być głupim, żeby podpowiadać *konkurentowi* na
olimpiadzie! To tak, jakby w czasie wyścigu zatrzymywać się, aby ci
słabsi mogli nadgonić! :-)

Michał
FUT:poster



w olipmiadzie to i tak bym je rozwiazal nawet z pomoca nauczyciela,



Watpie, czy Twoj nauczyciel by na to poszedl.

Chodzi mi tylko o ocene z fizyki.
Ale skoro tak to moze, ktos na priva wymieni sie zdaniem.



Moglbym Ci wyslac rozwiazania - gdybym je akurat mial.
Tylko pomysl, kjurde, jakbym tak je wyslal...
to czy wtedy Ty odeslesz mi swoja piatke z fizyki?

Maciek

PS.
Czy jestes ABSOLUTNIE pewien, ze Twoj 'fizyk' nie czyta tej grupy?
B. nie jest taki bardzo wielki, szansa ze akurat w jakiejs
innej szkole inny nauczyciel dal w tym samym czasie te same
zadania do domu jest znikoma...
Jak sie zawezmie sprawdzic, kto zadania zrobil sam, a kto sciagal
rozwiazania od internetowych kumpli, to przez Ciebie cala klasa
bedzie miala magiel.


Nie marudz. Mnie wszystkie klasowki z matmy pisali koledzy (i kolezanki)
:o)). Inna sprawa ze tematy, zwlaszcza drugi dziecinnie latwe, no ale
mlodziez widocznie nie ogladala Klossa i Czterech Pazernych, ze o czytaniu
"Tygrysow" nie wspomne. Zgroza!!! :o)))



No tez o tym mowie. W koncu osobiscie w pierwszej klasie liceum
oswiadczylem fizykowi-dyrektorowi szkoly, ze ide na prawo i przedmiotow
scislych uczyc sie nie mam zamiaru (wypomnial mi to przy rozdawaniu
matur :) i takie klasowki z chemii sciagalem od kumpla z lawki ale bez
przegiec. Te tematy sa tak straszliwie banalne, ze naprawde nie rozumiem
jak ktos moze miec tu problemy ... Rozumiem, ze nie trzeba interesowac
sie historia ale naprawde nie przesadzajmy. Niestety chyba poziom
uczniow szybciutko spada nam do amerykanskiego :(.
Marcin B.
Adam w przyplywie weny tworczej nastukal:

"zyczliwosc".



a czego sie spodziewales? Podalem ci adres strony z ktorej mozna sciagnac
zrodla tej gry. Mialem dac adres do linka z plikiem?

Prosil mnie kolega dla corki,ktorej zadali w szkole a
dziewczynie nie za bardzo wychodzi informatyka.



Hmm ciekawe co to za szkola? Podejrzewam, ze liceum. Rzecz w tym, ze
programowanie z tego co wiem jest tylko w klasach o profilu informatycznym.
A jak komus nie wychodzi informatyka to nie idzie do takiej klasy.

Zycze Ci abys spotkal sie z identyczna zyczliwoscia jak Ty
bedziesz potrzebowal czegos od kogos.



Dziekuje.

pozdr. mimo wszystko

| Drugim faktem jest to, że już chyba lepiej na informatyce pisać
programy,
| niż uczyć się obsługi kretyńskiego Worda czy Painta (gdzie nauka polega
na

| zmieniamy na np. Excela i sytuacja się powtarza).

| Pozdrawiam
| kpawel

To prawda, ale poziom między uczniami jest tak duży, że pewne podstawy
trzeba znać, by się zabierać za coś z wyższej półki. A co do Worda i
Excela-
to chyba taki jest program nauczania w szkołach (o ile w ogóle jakikolwiek
program istnieje).



Jesli chodzi o program nauczania: jakiś tam istnieje, ale jest tak kretyńsko
dobrany, że uczeń po takiej informatyce wcale więcej nic nie wie, a ponadto
ma wrażenie, że wszystko to jest dogłębnie powalone. Jak ktoś "załapie" o co
w tym chodzi to ma spokój do końca informatyki, a reszta musi robić
jakieśtam ściągi, zgłaszać NP, itp. A tych co to rozumieją jest ok 20% całej
klasy.

Drugi problem to sami nauczyciele informatyki. Nie wiem
jak Pan, ale na swojej drodze jeszcze nie trafiłem na takiego, co choć po
części by zrozumiał, co to ja takiego stworzyłem w Delphi i mógł to oceniń
w
miarę obiektywnie.



Ja miałem 4 (2 w podstawówce; 1 w pierwszej klasie LO; 1 w drugiej klasie
LO - czyli teraz) i tylko jeden z nich (ten z 1 klasy LO) zauważył, że to co

tego, że te pliki PAS pod Pascalem się nie chciały kompilować...

Pozdrawiam
kpawel

http://info.onet.pl/item.asp?DB=120&ITEM=62140

17-latek "rozgryzł" DVD

DVD do komputera i odtwarzanie ich bez posiadania czytnika DVD.

    Jon Lech Johansen na komputerze klasy Pentium 600 stworzył program,
który pozwala zamieniać filmy nagrane w DVD w zwykłe pliki komputerowe i
umieszczać je w Internecie. Stamtąd każdy będzie mógł je ściągnąć za darmo i
oglądać na własnym monitorze bez konieczności zakupu drogiego odtwarzacza
oraz płyt.

Program młodego Norwega, nazwanego przez lokalną prasę "Nastoletnim Cyfrowym
Geniuszem", zajmuje jedynie 57 kilobajtów pamięci komputera.

DVD to najnowsza technika umożliwiająca oglądanie filmów w domu. W 1999 roku
tylko w Stanach Zjednoczonych sprzedano 64 miliony płyt zapisanych w tym
systemie. Kopie z nich wykonane nie tracą (tak jak tradycyjne kasety wideo)
na jakości.

Szacuje się, że możliwość darmowego rozpowszechniania kopii za pomocą
Internetu przyniesie producentom filmowym straty milionów dolarów.

Jon jest uczniem szkoły średniej. Nauczyciele określają go jako cichego,
przyjaznego i bardzo dobrego ucznia. Zna płynnie język norweski, francuski,
angielski i polski. Jego matka pochodzi z Polski. Drugie imię nadała mu w
dowód uznania dla Lecha Wałęsy.

http://info.onet.pl/item.asp?DB=120&ITEM=62140

17-latek "rozgryzł" DVD

filmów
DVD do komputera i odtwarzanie ich bez posiadania czytnika DVD.

    Jon Lech Johansen na komputerze klasy Pentium 600 stworzył program,
który pozwala zamieniać filmy nagrane w DVD w zwykłe pliki komputerowe i
umieszczać je w Internecie. Stamtąd każdy będzie mógł je ściągnąć za darmo
i
oglądać na własnym monitorze bez konieczności zakupu drogiego odtwarzacza
oraz płyt.

Program młodego Norwega, nazwanego przez lokalną prasę "Nastoletnim
Cyfrowym
Geniuszem", zajmuje jedynie 57 kilobajtów pamięci komputera.

DVD to najnowsza technika umożliwiająca oglądanie filmów w domu. W 1999
roku
tylko w Stanach Zjednoczonych sprzedano 64 miliony płyt zapisanych w tym
systemie. Kopie z nich wykonane nie tracą (tak jak tradycyjne kasety
wideo)
na jakości.

Szacuje się, że możliwość darmowego rozpowszechniania kopii za pomocą
Internetu przyniesie producentom filmowym straty milionów dolarów.

Jon jest uczniem szkoły średniej. Nauczyciele określają go jako cichego,
przyjaznego i bardzo dobrego ucznia. Zna płynnie język norweski,
francuski,
angielski i polski. Jego matka pochodzi z Polski. Drugie imię nadała mu w
dowód uznania dla Lecha Wałęsy.




program do czytania plyt DVD w CDROMie (vide kilka postow nizej a propos
swistaka). Natomiast program do zgrywania DVD jest juz od dluzszego czasu
wiec o co chodzi?

| Tylko w czasach gdy sredniej klasy 17 kosztuje 600-700PLN warto sie
| meczyc na 15 calach ?

| wiesz... dla mnie komp to raczej narządzie pracy a nie zabawka

czyli przynosi zysk - tymbardziej powinienes w niego zainwestowac.



czyli narazie zysków nie przynosi- co... strone dla szkoły bede za pieniądze
pisał? a może strone Parafialnej Świetlicy Środowiskowej też?:)

| poza tym: hmmm... na kompie to raczej tylko muzyki słucham i piszę
| (strony www i ściągi dla kumpli:D), do tego i-net i filmy. czasem
| grafika, a jak jaka więszka to mam kumpla: radek 9800XT 256ddr [:D] +
| 22" LCD Eizo (powiesz, że monitor ma złą jakość obrazu?;) do tego
| chłopak ma Abit'a NF7, AMD Athlon XP 3200+ (w zasadzie to jest bartom

| (creative chyba). jakieś pytania?:) i jak coś chcę "większego"
| (grafika, obdóbka filmy, etc) to się do niego udaje z dyskiem i
| poznaje jaki to mój _genialny_ Samsung jest hmm... tyćke wolny w
| porównaniu do Caviarów:)

fajnie tak kumplowi dupe zawracac jak sie chce pograc :-)



wiesz... w zasadzie to on i tak ma drugiego kompa, tylko w pokoju obok
swojego:) komp o "podobnych" parametrach:)

| 1. wiecej miejsca by zajal tekst (bajty do sciagania) - juz nieistotne :)
to trzeba mu bylo odrazu skompilowac :)))



I wyslac jako skrypt do debuga? :)

| 2. Jezeli ten biedak ma w szkole taki sam sprzet, jaki byl w mojej
|    (Elwro), to asembler mu wiele nie pomoze.
nie czaje, why ?



Bo o ile pamietam, Elwro to byl polski odpowiednik gumiaka - wprawdzie na
gumiakach sie nie znam (mialem klase wyzsza - 800XL ;) ), ale zdziwilbym
sie, gdyby sie okazalo, ze kod by pasowal - takie same mnemoniki, rejestry
itp :)

np. asembler na Motoroli 68000 byl calkiem
niezly, chociaz nie moge powiedziec ze go znam ale mi sie podobal



Sprobuj z asemblerem VAXa, to dopiero jest fajna zabawa. :)
Albo najprzyjemniejszy jaki spotkalem - riscowy. Szybko, prosto i bez
niepotrzebnych "udogodnien", jakich pelno w x86.

Patrycja



Chektor
P.S. zeby nie bylo nieporozumien - nie jestem zadnym guru od asemblera,
nawet ze sceny zszedlem,ledwo zaczalem - jak mialem 15 lat i Atari. :)
..Wojciech.Giersz.....................................Voice.+48-032-2312060..

..Murphy's Law is recursive.  Washing your car to make it rain doesn't work..


| 1. wiecej miejsca by zajal tekst (bajty do sciagania) - juz nieistotne :)
| to trzeba mu bylo odrazu skompilowac :)))

I wyslac jako skrypt do debuga? :)



po co, niech sobie wstawi w paszkwilu jako inline :)

| 2. Jezeli ten biedak ma w szkole taki sam sprzet, jaki byl w mojej
|    (Elwro), to asembler mu wiele nie pomoze.
| nie czaje, why ?

Bo o ile pamietam, Elwro to byl polski odpowiednik gumiaka - wprawdzie na
gumiakach sie nie znam (mialem klase wyzsza - 800XL ;) ), ale zdziwilbym
sie, gdyby sie okazalo, ze kod by pasowal - takie same mnemoniki, rejestry
itp :)



aaa.... :)

| np. asembler na Motoroli 68000 byl calkiem
| niezly, chociaz nie moge powiedziec ze go znam ale mi sie podobal

Sprobuj z asemblerem VAXa, to dopiero jest fajna zabawa. :)
Albo najprzyjemniejszy jaki spotkalem - riscowy. Szybko, prosto i bez
niepotrzebnych "udogodnien", jakich pelno w x86.



risc-ki dobre, choc niegdy nie psalam programow. ale podoba mi sie duza
liczba rejestrow i proste instrukcje.

Patrycja

Atari XL/XE rulez. Ale EOT, bo to juz kiedys bylo.... :))

Patrycja

| | 1. wiecej miejsca by zajal tekst (bajty do sciagania) - juz nieistotne :)
| to trzeba mu bylo odrazu skompilowac :)))

| I wyslac jako skrypt do debuga? :)

| | 2. Jezeli ten biedak ma w szkole taki sam sprzet, jaki byl w mojej
| |    (Elwro), to asembler mu wiele nie pomoze.
| nie czaje, why ?

| Bo o ile pamietam, Elwro to byl polski odpowiednik gumiaka - wprawdzie na
| gumiakach sie nie znam (mialem klase wyzsza - 800XL ;) ), ale zdziwilbym
| sie, gdyby sie okazalo, ze kod by pasowal - takie same mnemoniki, rejestry
| itp :)

| np. asembler na Motoroli 68000 byl calkiem
| niezly, chociaz nie moge powiedziec ze go znam ale mi sie podobal

pewnie, ATARI ST forever!

| Sprobuj z asemblerem VAXa, to dopiero jest fajna zabawa. :)
| Albo najprzyjemniejszy jaki spotkalem - riscowy. Szybko, prosto i bez

pewnie, Atari Falcon Forever (procesor Motoroli 56K DSP ... :))) )

| niepotrzebnych "udogodnien", jakich pelno w x86.

| Patrycja
| Chektor
| P.S. zeby nie bylo nieporozumien - nie jestem zadnym guru od asemblera,
| nawet ze sceny zszedlem,ledwo zaczalem - jak mialem 15 lat i Atari. :)
| ..Wojciech.Giersz.....................................Voice.+48-032-2312060..

| ..Murphy's Law is recursive.  Washing your car to make it rain doesn't work..




A jak się przyjmą i rozpowszechną, to można będzie
zaoferować szkołom Zestawy Anty-Prepaid,
czyli przenośne urządzenia zakłócające
uniemożliwiające korzystanie z telefonów podczas sprawdzianów



E, tylko w dobrych liceach będą to umieli obsłużyć.
W takich sprawach dzieci okazują sie mieć znacznie głebszą wiedzę, niż
rodzice/szkoła.
Pamiętam sam siebie w szóstej klasie podstawówki, gdy ściągi chowaliśmy
w kasetach po filmach fotograficznych Fotopan i Foto 64.  ;-)))

Rico.

znalazlam w opisie cos , co chyba wiele tłumaczy :

"proszę dzwonić  po godzinie 17 gdyż wcześniej jestem w szkole i ciężko jest
mi rozmawiać w czasie lekcji "
A na innej jego aukcji :

"Chcialem wam zaoferowac nie powtarzalny zestaw sciag, wypracowań, omówień

Dzięki nim przechodzilem z klasy do klasy. na samych 4 i 5. Teraz czeka mnie
matura i tez na nie licze "

pozdrawiam :)
elawinia

Grupa zwie sie alt.pl.gry.pirackie, ale nie wolno tu sie oglaszac, ze
sie sprzedaje gry, nie wolno tez, ze sie chce kupic. Nie wolno pytac
nic na temat skad sciagnac, nie wolno pytac o numery itp. Bo na strazy
stoi kilku zawsze najmadrzejszych moderatorow, ktorzy od razu reaguja
bluzganiem i swoim imbecylstwem z jednego postu 2kb goscia, ktory cos
zaoferowal 'wyprodukuja' 80kb swoich uwag, ktore jelenie na modemach
sobie sciagna, no ale to nasi wspaniali najmadrzejsi maja w tylku. Bo
oni tu rzadza, a reszta to smiecie i koniecznie dresy, no bo dla nich
najwieksza obraza jest nazwac kogos dresem, to juz takie zboczenie, ze
nazwanie dresem znaczy tak jak nazwanie zlodziejem, burakiem i
wszystkim innym zebranym pod przykrywka dresiarz i strasznie to ich
podnieca. Oczywiscie ci medrcy brzydza sie programow pirackich, a ich
obecnosc na tej grupie to tak jak pomylka przy ich poczeciu, ot taki
maly kaprys natury. Stad mozna tu policzyc na palcach jednej reki
ludzi, ktorzy cos chca pomoc, zas 80% to zwykle mlokosy, uczniowe
podstawowek lub gimnazjow, w szkole nie za bardzo, w glowie pusto,
wiec dawaj frustracje wylejta przez internet, wszak anonimowo jestem
taaaki mocny w gebie.A teraz czekam na obelgi, bluzgi, strachy na
lachy do abuse, pewnie bede dresem (koniecznie!). Pokazcie swoja
klase, nie zawiedzcie mnie please.

[CIACH BZDURY]

Podam jeden, prosty przykład.
Zadajesz temat pracy na ocenę. Głąby je piszą w domu. Przynoszą do szkoły
licząc na dobrą ocenę. Pierwsze co robisz to każdą z 36 prac sprawdzasz pod
względem oryginalności. Wpisujesz zdania w google, co kilka stron pracy.
Jeśli są ściągane z netu to od razu odpadają. Jeśli nie, to trzeba
sprawdzić, ocenić, etc. Wiesz ile zajmuje czasu sprawdzenie tych prac? Kilka
godzin. Po pracy. A jak kilka klas pisze takie wypracowania? Więc nie pisz
głupot. Średnio trzeba dodać kilkanaście godzin tygodniowo na tego typu
rzeczy. Zapomniałeś wspomnieć o tym, że trzeba często zostać po pracy bo:
trzeba uzupełnić dziennik, robić statystyki frekwencji na zajęciach klasy,
dzwonić do rodziców bo tamto owamto, przygotować wystawę, iść na spotkanie
zespołów organizacyjnych, spotkać się z pedagogiem. Ale to sie nie mieści w
twoich wyliczeniach. Kiedyś (za PRL) w roczniku statystycznym liczby
pokazywały, że jesteśmy potęgą gospodarczą, mieliśmy tyle produkcji, że
skali nie starczało. A jak było w rzeczywistości? Więc przestań gadać o

to cię musieli gnębić, stawiać we kącie za aspołeczne zachowania :) I chyba
miałem rację :)


[CIACH BZDURY]

Podam jeden, prosty przykład.
Zadajesz temat pracy na ocenę. Głąby je piszą w domu. Przynoszą do
szkoły licząc na dobrą ocenę. Pierwsze co robisz to każdą z 36 prac
sprawdzasz pod względem oryginalności. Wpisujesz zdania w google, co
kilka stron pracy. Jeśli są ściągane z netu to od razu odpadają.
Jeśli nie, to trzeba sprawdzić, ocenić, etc. Wiesz ile zajmuje czasu
sprawdzenie tych prac? Kilka godzin. Po pracy. A jak kilka klas pisze
takie wypracowania? Więc nie pisz głupot. Średnio trzeba dodać
kilkanaście godzin tygodniowo na tego typu rzeczy. Zapomniałeś
wspomnieć o tym, że trzeba często zostać po pracy bo: trzeba
uzupełnić dziennik, robić statystyki frekwencji na zajęciach klasy,
dzwonić do rodziców bo tamto owamto, przygotować wystawę, iść na
spotkanie zespołów organizacyjnych, spotkać się z pedagogiem. Ale to
sie nie mieści w twoich wyliczeniach. Kiedyś (za PRL) w roczniku
statystycznym liczby pokazywały, że jesteśmy potęgą gospodarczą,
mieliśmy tyle produkcji, że skali nie starczało. A jak było w
rzeczywistości? Więc przestań gadać o procentach a pogadaj z jakimś

stawiać we kącie za aspołeczne zachowania :) I chyba miałem rację :)



Ale jak on chodzil do szkoly to widzial jak nauczyciele pala fajki na
przerwie. Zadnej dodatkowej pracy poza lekcjami nie widzial, wiec nie
jest w stanie tego pojac w zaden sposob.






| kurwa, moon, jedziesz po bandzie. tak się składa, że byłem "blisko
| związany"  z polonistką i wiem ile jest zapieprzu z przygotowaniem
| lekcji, sprawdzianów

Na czym to dokladnie polega? Nauczyciel zastanawia sie co bedzie na



poczytaj odpowiedź "tad", a ponadto - wydaje się, że tematy typu
"Starożytność" to można lecieć ze skryptu. Ale dzieciaki (niektóre) głupie
nie są i np. były na jakiejś Antygonie Warlikowskiego i pytają dlaczego coś
zostało tak przedstawione, a nie inaczej. Dobry nauczyciel musi być na
bieżąco i umieć odpowiedzieć. Trzeba googlać po necie, żeby gówniarze nie
przepisywały wypracowań ze ściąg. Trzeba robić specjalne sprawdziany do
porównywania poziomu w klasie, między klasami i między szkołami - opracować
statystycznie wyniki, przygotować prezentację i poprowadzić na radzie
pedagogicznej. trzeba spotykać się z rodzicami i rozmawiać o problemach, a
nie są to łatwe rozmowy. dochodzi jeszcze przygotowanie imprez typu "dzień
szkoły" - nie robi się tego na lekcjach, tylko popołudniami i w weekendy.
więc powiedzcie mi czy choć jedna z tych rzeczy zaprzeczyła by teori
istnienia boga,,
był, jest, będzie...
powstał z nikąd, jest kimś- stworzył coś..
szukanie innego wytłumaczenia jest tu porównywalne z masochizmem...
poco szukać innej odpowiedzi skoro mamy jak na dłoni tę prawdziwą...
to tak jak podczas pisania testu w mojej klasie w szkole.. odpowiedzi
mieliśmy na tablicy ... każdy je jednak zignorował bo myślał że to jakiś
kicz każdy zaglądał w swoje ścągi inni ufali własnej wiedzy.. a dobre
odpowiedzi były prosto przed nami...

tak samo jest z powstaniem świata .. trudne pytanie,, odpowiedź znamy ale
patrzymy w ściągi i naszą wiedzę...

w temacie "pioruny i życie" też jest temat powstania świata ale tylko z
perspektywy materialnej jako dobra i zła...


Nauczyciel miał to w d[...]ie, nie dość, że Kijewski rozwiązał 45-tową
klasówkę w 10 minut, to jeszcze ściągi po klasie rozesłał i sprawa
załatwiona. Po co miał się wysilać? Miał swoje 18 godzin pensum, stałą
pensję i czasem przynależał do POP, więc po co miał robić cokolwiek więcej?



No ale on to ma w d... dlatego że nie ma żadnego systemu motywacji
nauczycieli.
A właśnie w prywatnej szkole gdzie zarobki wynikają z podpisanej umowy,
a nie z karty nauczyciela ma szansę być lepiej.
W państwowej gdzie nie ma tego systemu można tylko liczyć na nauczycieli
hobbystów-wolonariuszy którzy poświęcą się bardziej niż muszą dla dobra
uczniów, zamiast olać, stwierdzić że ma 18h w tygodniu i ani minuty
dłużej i że go nic nie obchodzi.

| To że w prywatnej szkole nie spotkasz jakiegoś nie do końca
| psychicznie stabilnego nauczyciela to też jest zaleta trudna do
| przecenienia.
Tak. BTW: a jaka to szkoła?



http://www.gla.edu.pl/

Wojciech Bancer schrieb:

http://hacking.pl/pl/news-7280-Nasza_Klasapl_pobierz_sobie_dane_milio...

Dla nieklikaczy:

-----
Dane 7 mln (prawie 8 mln) użytkowników, niestety każdy może sobie
pobrać na swój własny komputer przy pomocy np. VPS za 5 $. Dane takie
jak imię, nazwisko (często również rodowe), ukończona szkoła, zdjęcia,
czasem numer telefonu i gg, nie są ukryte. Wątpię czy policja dysponuje
lepszą bazą danych. [...]
-----

I dalej sposób na ściągnięcie danych dowolnych użytkowników przy pomocy
CURLa. Ktoś tu pisał o jakości kodu w N-K? :



Ah te rady hakierow.

"Nadawanie kolejnych numerów użytkownikom zamiast losowych znaków;" -
zmiana tego nic by nie dala, o ile pamietam, zwykle sciaganie
rekurencyjne wszystkich stron jak leci i tak sciagnie w koncu wszystko
(miasta -szkoly -klasy -ludzie).

A ze dane inne od imienia, nazwiska i miasta powinny byc ukryte za
captcha, to inna sprawa.


wiesz - pierwsza klasa...... na poczatku mialo sie zeszyt. pozniej
przestalem prowadzic, ale dosc duzo osob nie przestalo, bo
a) gosc ocenial zeszyty:))))



no wlasnie :((( u nas strasznie rygorystycznie tego przestrzegal, wiec
mialem ten zeszyt (ale tylko rok, bo u mnie w szkole tylko tyle to trwaa
:))) )

b) wszystko, co bylo na sprawdzianach bylo w zeszycie, a sciagac mozna
bylo
niemal oficjalnie



po co zeszyt??? wystarczy taka ksiazka-kniga :DD

i ogolnei do sprawy: czy tak jest wszedzie?????

OI

| poza tym...... nie kazda klasowke latwo zaliczyc:
Nie u nas w szkole..
Hurtowa produkcja znormalizowanych sciagawek..
Na 22 osoby 20 osob sciaga..



a co ty myslisz, ze u nas jest inaczej?

cholera, ale to zalezy od nauczyciela (u nas nigdy nie mozna przewidziec
jakiego typu pytanka da np. babka z gegry - nie wiadomo z czego robic
sciagi);
a tak BTW w pierwszej klasie jak mialem sprawdzian z mitologi, to pisalem go
3 razy i dostalem 3 kapy:

problem jest złożony. nadaje się, ale nie do końca.

od kilku lat z powodzeniem używam linuksa w domu do: mediów (filmy,
muzyka, tv, radio), internetu (www, poczta, komunikatory, p2p),
ściągania i retuszu zdjęć z aparatu, produkcji dokumentów .doc (bo tak
to trzeba nazwać).

niestety, córka ma 5 lat i w tym roku idzie do szkoły. z tego powodu
wkrótce planuję, niestety, uruchomienie drugiej maszynki z windowsem.
nawet nie chodzi o gry - wcale mi nie zależy, żeby dziecko spędzało
czas na tym zajęciu - ale o programy edukacyjne. w przedszkolu
dzieciaki już grają w rozmaite literki/numerki i podejrzewam, że w
klasach 1-3 nastąpi zwiększenie potrzeb: jakieś altasy, słowniki,
materiały pomocnicze itp. - i przewiduję trudności z ich
uruchamianiem.

faktem jest, że windowsa znam lepiej niż linuksa. faktem jest też, że
go nie lubię. niemniej jednak nie mogę sobie pozwolić na odcięcie
córki od głównego trendu. a zwłaszcza nie chciałbym narażać jej na
przejścia znane z wątku "nauczycielka kontra linux" dyskutowanego tu
kilka lat temu. (btw: szukałem właśnie tego wątku i trzeba wpisać w
wyszukiwarce 'konta' a nie 'kontra' bo jest literówka w temacie całego
wątku ;)


[...]
| Chierarchia pl.* to jest cos konkretnego i ma _wlasne_ prawa, do
| ktorych wypadaloby sie stosowac.
[...]
zawierający tekst dyktanda
na poziomie 6 klasy szkoły podstawowej i aby przyznawać prawo do
głosowania każdemu (tak! każdemu! beż żadnej dyskryminacji
ksywkowo-adresistowskiej!), _każdemu_, powtarzam, kto przyśle pod adres
TS plik w formacie txt, zawierający poprawnie zapisany tekst owego
dyktanda.



A skad mozna sciagnac cracka?

Odpowiedzi na priw.

Dnia 7 Jan 2000 23:14:55 GMT, Jakub Bogusz zeznaje:
| zawierający tekst dyktanda
| na poziomie 6 klasy szkoły podstawowej i aby przyznawać prawo do
| głosowania każdemu (tak! każdemu! beż żadnej dyskryminacji
| ksywkowo-adresistowskiej!), _każdemu_, powtarzam, kto przyśle pod adres
| TS plik w formacie txt, zawierający poprawnie zapisany tekst owego
| dyktanda.
| A skad mozna sciagnac cracka?
| Odpowiedzi na priw.
Źle. Powinno być: "A skond morzna  ciągnąć cracka?" ;|



nie. "A SKAND MORZZNA CIAGNAC KRAKA, TYLKO NIE MUWCIE
PLONK, BO JA JESTEM NOWY. A WOGLE TO ROBIE TANJO PROFFESJOONALNE
STRONY WWW, A JAK POWIECIE SKONT MOZNA SCIGNAC SERIALA DO FRONTPEJDZA
TO WAM ZROBIE ZA DARMO"

bart

Przez czas podstawówki ja wraz z braciszkiem byliśmy po prostu nieznośni. Co jakiś czas lądowaliśmy na dywaniku za różne wybryki. Były jakieś czarne listy podobno, chcieli nas rozdzielać do różnych klas... wyniki mieliśmy zawsze bardzo dobre i od czerwonego paska zwykle dzieliło nas "nieodpowiednie" zachowanie Do liceum poszliśmy już osobno, bo przez to, że było nas dwóch było o nas ogólnie głośno w podstawówce, czego chięliśmy uniknąć. W liceum uczyć mi się nie chciało w ogóle i przez 5 lat jakoś się zawsze na ściągach ślizgałem. Oprócz matmy, bo zawsze z nią nie miałem najmniejszych problemów, co więcej zawsze miałem tak nieskromnie mówiąc tą piąteczkę Ledwo zdawałem co roku z angielskiego, polskiego, historii i np towaroznawstwa Ale byłem wśród nauczycieli osobą dobrze rozpoznawaną i miałem jakąś tam sympatię pod koniec szkoły, w przeciwieństwie do początków liceum kiedy zachowywałem się dalej jak gnojek. Później miałem wtyki i potrafiłem załatwić jakieś sprawy "na górze" co rusz łapano mnie na paleniu w kiblu jednak zawsze przechodziło to bez echa W dodatku pierwsze dwa lata liceum dożo piłem alkoholu i czsto wagarowałem, był okres że byłem dwa dni w tygodniu w szkole. Na studiach czuję się już poważnym facetem, ale dalej jakoś mi np. biologia nie idzie
Ja nie narzekam na szkołę
Uczniem byłem średnim, ale wszystko nadrabiałem zachowaniem
W podstawówce byłem w klasie z najwyższa srednia w szkole, byłem troszkę osamotniony. Ale za to siedziałem w jednej ławce z najlepszym uczniem w szkole (5,7). Może dlatego miałem nieco gorsze oceny,bo nie sciagalem? Szkoła srednia to z kolei zupelnie inna bajka, najgorsza klasa w szkole(na poczatku wszystko było dobrze, potem dopiero się rozbestwili). No i tu już byłem prymusem Najbardziej chyba lubiłem polski, nie znosiłem wprost matmy brrr, nigdy nic z niej nie umiałem i nie umiem. Lubilem jeszcze oczywiscie WF Nauczyciele? Ogólnie fajni. Sytuacje? Kiedyś nasza klasa polozyła nauczycielce od rosyjskiego przed samym wejsciem zdjecie golej babki Oj, coż tam się potem działo:)
Najlepszy jednak był czas pojscia do szkoly bądź powrotu z niej. Chodzilem do Szkoły w dość niebezpiecznej okolicy Praga Południe, Stadion X-lecia. Chodziło sie wówczas jak na szpilkach, uważało żeby się gdzieś źle przypadkiem nie spojrzeć, bo zaraz pojawia się "wyłudzacze" Kilka razy mnie skroili. Najbardziej denerwujący byl fragment "Daj dwa złote!" Co prawda nic wartosciowego mi nie wzieli nigdy, ale co mają powiedzieć ci ktorym kilka razy zabierano discmany, komórki. Ale ogólnie bylo fajnieeee. Jak sobie teraz porównam co było w szkole a co teraz na studiach to aż łezka się w oku kręci
PS. Nie paliłem ani nie piłem
Ja tam humoru najgorszego nie mam, choć powinnam się uderzyć czymś w główkę za moją głupotę Otóż po chorobie miałam dziś pisać z 3 koleżankami sprawdzianik z fizyki i ostatnim razem pani profesor (czyt. dyrektorka szkoły również) nie zmieniała sprawdzianów w jakimkolwiek terminie ktoś miał pisać... No to na pewniaka zrobiłyśmy zdjęcia sprawdzianu, który pisała klasa, pięknie nauczyłyśmy się odpowiedzi. Aż tu babka bezczelnie zrobiła nam nowy, całkiem inny sprawdzian No jak tak można! A jakby pecha było mało, nie miałam nawet przy sobie zeszytu, żeby coś ściągnąć, taka byłam pewna braku czasu pani dyrektor na przygotowanie nowego zestawu pytań Ciekawe co z tego wyniknie Jeśli dobrze postrzelałam- gram w totka

Czym Was jeszcze pocieszyć... O u konia dawno nie byłam i nie wiem kiedy będę mogła, bo w ten weekend szykuje się niezłe kucie (8 sprawdzianów, kocham szkołe).

Poza tym kobiety moje drogie, jutro nowy dzień, oby lepszy! Żyjmy chociaż nadzieją Ja muszę jechać na jakieś zakupy, bo ubrań w szafie mało, zresztą dawno nie byłam...
Nie przeszkadza mi że ściągasz, rób co chcesz, szkoda, że szkoła do tego zmusza. I tylko zauważyłam, ż eostatnio ciągle o tym piszesz, wiec znaczy że masz ciągłą sytuację extremalną.


Przepraszam, ale nie piszę o tym ciągle. Raz to była fizyka, drugi raz teraz- historia. Gdzie więc widzisz "ciągle"?

Deya, na studiach różnica też jest taka, że to w przyszłości będzie miało związek z wykonywaniem zawodu, więc ściąganie na studiach, z czegoś, co może być bardzo istotne jest głupotą. Ale w takiej szkole nie wszystko jest przydatne.

Poza tym dziś np. nauczyłam się cudnie na geografię i co? Większa część klasy to olała i przełożyli, choć miałam ochotę ich udusić, bo nie po to siedziałam przez 2 godziny, żeby znów powtarzać za tydzień, a wczoraj mogłabym już robić coś na piątek (dzisiaj). Ale życie jest niesprawiedliwe, więc co zrobić.

P.S własnie skonczylam się uczyć, więc jak widzisz sytuacje są extreme, ale nie zawsze robię ściągi (czyt. robię RZADKO).

Dobrej nocy życzę
to zebyście znały potwora, który uczy w naszej szkole Ona uczyła moją wychowawczyni z klas 1-3 podstawówki Z każdej lekcji 2-4 stron notatek, kartkówki robi z rzeczy, których nie było na lekcji, nic nie tłumaczy. Jest tylko jeden jej plus Jest tak ślepa, ze nie widzi jak ściagamy
O jaa...to trza byc przypałem zeby nie wiedziec co to biotechnologia.... Ja tez chce na to isc, tzn chciałam bo niedawno odkryłam moje pawdziwe powołanie...łopatologie! Heh...co do stosunku...(do przedmiotów oczywiscie;)) to ja mam tak ze tez zeszyty zalezy jak prowadze, ale głownie to u mnie chodzi o stosunek do nauczyciela...bo do przedmiotów jest czesto bardzo podobny:) Wiec jak szanuje nauczyciela to nie sciagam, jak nie szanuje to...:]...tak- jak sie domyslacie- sciagam;) I tu sie pojawia mój odchył. Ja szanuje 99% nauczycieli:) W porównaniu do np. 1/100 % mojej kolezzanki, czy najwyzszej wartosci mianowicie 3% u pozostałych, mysle ze moje 99 to odchył.:) A ja poprostu wiem jak oni sie mecza pracujac z takimi jełopami ...jak widze ich poswiecenie...heh...łezka w oku sie kreci...A w piatek musiałam sie pozegnac z nimi:( Maturalne klasy tez powinny do konca czerwca chodzic do szkoly!ave!
hmm.....uczciwośc i szkoła?? tak naprawdę to dwie różne rzeczy...ale na temat.....ja prawie nigdy nie ściągałam ....piszę prawie bo raz mi się zdarzyło a co gorsza nauczyciel mnie złapał...ale wstyd....dobrze ze to była trzecia klasa....:-) przyznam się, że gdy dochodzi do oddania klasówek i otrzyama taką samą ocenę jak osoba która ściągała to jest na serduszku malutka rana ...ale cóż...życie jest niesprawiedliwe....
Mój kuzyn zdawał w zeszłym roku i podobno ściągać na głównym się dało.



Prawie zawsze się da, ale to już zależy od osób pilnujących i umiejętności ściągania. Ja miałem tego pecha, że pisałem w klasie, razem z innymi siedmioma osobami, a pilnowało nas pięciu nauczycieli w tym tylko jeden z naszej szkoły. Byli porozmieszczani z tyłu i z przodu, a odległości od ławek były duże, więc podejrzeć się nie dało, pozostawało przekazywanie karteczek, ale jak juz wspomniałem odległości między nami były duże i było to zbyt ryzykowne, tak więc nikt nie próbował.
U mnie w szkole trzeba byc kreatywnym sprytnym i zostac pupilkiem nauczycieli. Ja tym ostatnim nie bede nigdy i nigdy nie bylem. Wiec bez uczenia sie 4.73 (lub 4.72 jakos tak). Przyznam sie ze chyba raz w calej 3ciej klasie sie uczylem (gimnazjum) i zawsze bylem 3eci w klasie . Zazwyczaj raz przeczytalem sobie to co trzeba bylo sie nacuzyc, pare razy sie sciagalo . Dwie pierwsze os. w mojej klasie to pupilki i fuksiarze dlatego sa lepsi . Ale juz sie przyzwyczailem, ze nigdy nie jestem najlepszy. moj rekord to 5.0 w 5 klasie. 6 klasa-4.7. 1 gim-4.7x<4.75. 2 gim 4.7x<4.75. Zawsze mi brakowalo jednej ceny wyzej do paska ;/. Gdybym sie uczyl wiecej to bym mial pasek luzno, no ale coz- nie mam . Z kazda klasa wyzej wydawalo mi sie ze to co bylo w poprzednim roku to bylo nic. A wtedy (rok temu) wydawalo mi sie ze jest trudno, ale co tam wazne ze zdam . Dobra juz nie bede sie rozpisywal, nie myslcie ze sie chwale bo nie ma czym po prostu odp. do tematu . PS: ja moge sobie pasek sam dorysowac
nie polecam mocnego cylindra do codziennej jazdy.. nie zdążysz tego dotrzec a juz zajedziesz.. to jest bardziej na wyscigi.. bez docierania jeden wyscig i nowy tłok. polecałbym malossi MHR replica.. 12,5km to juz cos.. miałem go i to naprawde był potwór.. na seryjnym wydechu zamykałem licznik.. kupiłem go juz z tym cylindrem i jak go sciagałem to zobaczyłem rok produkcji czyli 2001r było to w 2007r. 6 lat na tuningowym cylindrze ??? coś nie przeciętnie.. aha no i rozwieję pewne wątpliwosci.. mhr replica to nei jest cylinder racingowy ani tez sport.. jest to cos pomiedzy nazywane klasa mid race.. jesli chodzi o oryginalny MHR to w 99% zgadzam się z wypowiedzią michu282 lecz pod jednym wzgledem sie nie zgodze.. cylindry dla ludzi (dojazdy do szkoły po bułki, stunt itd) to tylko klasa sport ew mid race.. mocniejsze kity poprostu padną po paru tygodniach
Ja mam w klasie takiego chłopaka... jest chory na adhd i niedojrzały emocjonalnie. Na lekcjach nic nie robi i opóźnia pracę całej klasy (chodzę do płatnej szkoły, gdzie poziom nauczania jest bardzo wysoki i ludzie chcą się uczyć. Wszyscy, bez wyjątku). Wiadomo, że człowieka to wkurza. Nie można mu zwrócić uwagi, bo on wtedy biegnie do matki i skarży że się nad nim znęcamy i jest afera. Ludzi od razu zakładają że to nasza wina, bo on jest słabszy.

u mnie w klasie w gimnazjum był chłopak chory na jakąś chorobę co powodowała u niego że reagował furią na lekką agresję i zawsze z dziewczynami załatwiałyśmy to same. Raz w szkole u nas byłą zabawa na ściąganie gaci no i na niego też trafiła on poleciał do mamusi ale jak wyszło że to zabawa został przez nauczycieli i rodziców zjechany i wiesz nie którzy mieli go dość - nie którzy nauczyciele(wszyscy jednym słowem) i wiesz że sobie z tym poradziliśmy opóźniał lekcje ale my ją przyspiszyliśmy dając mu później zeszyty do przepisania i podzieliliśmy się tłumaczeniem mu na taką ocenę co on chce:)
ale to on musi się na to zgodzić.
Dzisiaj na stronie
Ściąga

wpisałem "moje" Technikum Leśne w Goraju.
Zdecydowałem sie na to, ponieważ mimo mojej korespondencji z władzami szkoły na stronie ZSL w Goraju, w odróżnieniu od innych szkół leśnych nie utworzono "KSIĘGI GOŚCI"....
Czasem dobrze by było spotkać kogoś z tej samej "budy", powspominać....
W "Galerii" ŚCIĄGI zamieściłem kilka zdjęć, w tym również z lat mojej nauki w tej szkole....
Zapraszam innych "gorajczyków" do zapisywania się do tej szkoły.....
Poszukiwania należy rozpocząć od "Szukaj szkoły".....

ZSL w Goraju

...nie twierdzę, że wszyscy owi bezrobotni nie nadają się do wojska, jeno chodzi mi o to, że wizja comiesięcznej kasy, wiktu i darmowego opierunku może ściągnąć do woja głównie tych, którzy nie liczą w życiu na zbyt wiele, ergo tych samych, którzy do tej pory byli wcielani do armii na mocy poboru.


Z mojego doświadczenia wynika, że ci ludzie bardzo często mają większą motywację do solidnej roboty i samodyscyplinę niż "śmiętanka", bo to co w wojsku dostają to i tak więcej niż to na co mogliby liczyć w cywilu. W Stanach "do woja" (a nie na posady oficerskie) zwykle idą ludzie z średniej klasy i niżej, co nie znaczy, że są potem złymi żołnierzami.

Inaczej może być tak, że po chaszczach, z ustrojstwem paintballowym w wersji "full wypas", będą się ganiali maklerzy i synowie prezesów, a do armii trafiać będą gołowąsy, które widziały "Top Gun", "Helikopter w ogniu" i trzy razy rzuciły kamieniem w świnię, ale w domu głodno i chłodno, a w wojsku jeść dają, jakaś kołderka też jest i jeszcze na dodatek całkiem nieźle płacą. Przynajmniej tak powiedziała mama.


Ech... całe szkolenie wojskowe może spokojnie być robione w wojsku. Do wojska nie muszą trafiać już wyszkoleni eksperci. Gołowąs po kilku krótkich miesiącach będzie wiedział dokładnie czym się te sprawy je, a im dłużej będzie się udzielał, tym lepszym fachowcem będzie. A jeśli w domu chłodno i głodno, to będzie tym bardziej żołnierską kołderkę doceniał. Motywacja jest o wiele ważniejsza, niż życiowe doświadczenie przed wstąpieniem.
ja juz poogolniaku o profilu inf-technicznym
na infie troche accesa i worda ale wiecej "robcie co chcecie"
Zajmuje sie hobbystycznie elektronika no i kompy itp.
Z matmy mialem zawsze ledwo 2, raz nawet poprawke, ale to dlatego ze z matmy jestem naprawde tepy i ciezko kapujacy, i mi to przeszkadza glownie w elektronice. W tym naprawde przydaje sie matma.
z fizy przewaznie 2 albo 3 ale to zalezy jak sie udalo sciagnac na sprawdzianie i jak dobrze sie nauczylo notatki z zeszytu i powtorzylo przed tablica. Programowaniem probowalem sie zajac kilka razy ale zawsze checi mi zabraklo
z infy prawie zawsze 5 raz bylo 4 ale to dlatego ze zadan nie chcialo mi sie robic.

Mielismy w tamtym roku nowa pracownie z systemem SBS2K (chodzi ten z ograniczeniami na 2k lub XP) i zawsze sobie cos tam mieszalem, baba to widziala. A ze net byl tez w bibliotece to podejrzewam ze ktos wlaczyl jakiegos nuka, lub cos w tym stylu ze tpsa odlaczyla nam sdi. Przychodze rano do szkoly i spotykam babe od infy a ta domnie: "ty nic tam nie mieszales na tym serwerze bo tpsa odciela net bo ktos cos namieszal i teraz szukaja kto to" ja sie oczywiscie wypieram (bo to zreszta nie moja robota) a baba znowu domnie "ja sie ciebie tak teraz prywatnie pytam, tak miedzy nami powiedz prawde" - i myslala ze chociaz bym ja to zrobil to bym sie jej przyznal. Nikt nic o tym nie gadal za duzo ale wiem ze "podejrzany" bylem o to ja i jeszcze jeden typ chyba z 1 klasy.
Przemiła osoba, chcąca być znana jako Sebastian,


prosila o pomoc "czlowiekiem inteligentnym."  Chodzilo mi o tych ludzi,
ktorzy nie maja za zle aby pomoc czy tez naprowadzic na dobra droge.



Czekaj czekaj. Bo my chyba się faktycznie nie rozumiemy... Ale jednak
czym innym jest _pomoc_ w rodzaju podsunięcia pomysłu czy choćby

dwie rzeczy jakościowo odmienne. Nieraz zdarzało mi się robić i
jedno, i drugie. I o ile w pierwszym przypadku zjeżdżano mnie
właśnie w stylu "a bo ty nie jesteś koleżeńska", a w drugim dostawałam
zdawkowe podziękowania (bo jeleń byłam i nie chciałam na kolegach
z klasy zarabiać), o tyle to właśnie TA PIERWSZA grupa nie miała
potem problemów na półrocze czy koniec roku. Wtedy dopiero zaczynali
mi dziękować.

pomoc z wypracowaniem.  Gdybym mogl sam bym przeslal jej/jemu sciage.
Szkoda, ze nie bylo internetu jak ja chodzilem do szkoly.



Pomoc - a pomoc. A ściągę trzeba pisać samemu, jeśli już się musi.
Ma to nawet walor edukacyjny ;)

"dyskusja" = "lenistwo" ..... to my teraz oboje leniuchujemy?



W pewnym sensie tak, bo nie zajmujemy się niczym produktywnym.

| Po co? Szkoda klawiatury.
A co ty teraz zrobilas?



Wykorzystałam biedną klawiaturę? Aż piszczała? :)

netykiete - nastepne nowe polskie slowo, ktorego sie nauczylem.
Wyglupia sie publicznie?  Myslisz, ze mi zalezy na opinii publicznej.  Poza
tym twoja odpowiedz nie byla az tak inteligentna jak ci sie moze wydawac.



Dzięki za ekspertyzę fachowca! Ale moja wypowiedź nie miała
wykazywać inteligencji mojej czy kogokolwiek innego - miała
jedynie wyrazić mój pogląd na tę sprawę. I tyle.
An.

tak mi przyszlo na mysl:
ucze sie w wawie w LO i mamy informatyke
informatyke w tej szkole to gowno bo nie ma komputerow
.
.
.
.
.
.
sa macintoshe:(
i tak mi sie przypomnialo ze mamy takiego troszke pieprznietego faceta.
kiedys opowiadal nam o wersjach programow. mówił tak:
        ---------" a więc istnieje bardzo wiele rodzajów oprogramowania.
czasami mozemy takie sciagac z internetu, czy kpic w czasopismie
komputerowym(gostek jest niesamowitym fanem tej beznadziejnej gazet
"komp.świat" - poczytajcie sobie czasami "listy do redakcji" to tez
wymiekniecie:). a wiec istnieja wersje /frełer/ czyli darmowe oraz [[UWAGA]]
wersje /szałer/ po czym męska część klasy wymiękła ze śmiechu"
i druga anegdotka:
       ----------" konczymy lecje na ktorej zajmowalismy sie muzyka (jezeli
ktos kojarzy mac'i z 97 to zkojarzy LOGO i polecenie TONE:))))) wszyscy
wychodza a koleżka nauczyciel wola nas do siebie i puszcza pewien stary
kawalek o ATARiI(kojarzycie prawda) no i znudzeni ale rownież kulturalni po
uplynienciu minuty wycofujemu sie ku wyjsciu. kolezka lapie nas (ja z
kumplem) za rekaw i podniecony krzyczy pokazujac na glosniki: CHLOPAKI TU
JEST STEREO STEREO"
wyszlismy z klasy i jeszcze raz wymieklismy"
       ---------- " chwalil sie kiedys ow pan ze na studiach cwiczy system
/enti/ no to sobie gadamy i nagle kumpel pyta jaka wersje ma pan tego
/enteka/ a czlowiekowi zrzedla mina i nie pracujemy na zadnym /enteku/??? my
pracujemy na /enti/ poczym jak zwykle na lekcjach informatyki powiedzielismy
mu DOŚĆ oddajac sie  smiechowi"

tax:
w szkole w jasia klasie nauczycielka zadala dzieciom wypracowanie w ktorym
ma byc zawarte zdanie "mama jest tylko jedna". no i przychodzi agatka i
czyta: "mama jest tylko jedna poniewaz nikt inny nie potrafi robic atkich
ciast jak moja mama" inny kolezka pisze ze jego mama cos tam cos tam. Prszla
pora na jasia i jasiu czyta: "byl wieczór odrabialem lekcje matematyki kiedy
zawolala mnie mama: jasiu skocz do lodowki i przynies mi dwie butelki
gorzaly. jasiu poslusznie poszedl otwiera lodowke sprawdza i krzyczy do mamy
: MAMO!!! JEST TYLKO JEDNA"
.
.
.
.
.
chyba spalilem:(


Szkola, pani pyta sie dzieci o zawody rodzicow.



[...]

- Jasiu, a twoj tata gdzie pracuje?



Przypomnialo mi to inny kawal z broda, ktory w zaleznosci od koniunktury
tez bywal stosownie adaptowany do aktualnej sytuacji.

tax (ver. uniwersalna):

Szkola, pani na zadanie domowe podaje temat wypracowania : 'Jak wyglada
moj dzien?'
Jasio - jak to Jasio - pisze w wypracowaniu:
" 7 rano. Wstaje, ide zrobic siusiu, potem do lazienki, myje sie, myje
zabki. Ubieram sie, ide do kuchni na sniadanie, pakuje tornister,
ubieram palto, zakladam tornister i biore sciereczke, wycieram qtasa,
ide do szkoly.
8 - dzwonek. Znowu lekcje...
[...]
Po powrocie ze szkoly sciagam tornister i palto, biore sciereczke,
wycieram qtasa, ide wypakowac zeszyty, bo pozniej trzeba odrobic
zadania...
[...]
Po dobranocce ubieram palto, biore smycz i wychodze z Azorkiem na
spacerek. Acha, jescze biore sciereczke, wycieram qtasa i juz mozemy
isc... A pozniej to juz tylko myje zabki, siusiu, paciorek i spac."
Pani w szkole po przeczytaniu wpada w swiete oburzenie. Przerazona wzywa
rodzicow. Ojciec ciagle zajety - praca, kariera - wiec przychodzi mama.
Pani:
- Prosze spojrzec. To jest skandal! Jasiu jest dopiero w czwartej
klasie. Niech pani przeczyta co Jasio nawypisywal w zadaniu domowym!
Mama bierze zeszyt i czyta.
- No, bardzo ladnie. I dlugie jak na Jasia. Nawet nie zrobil zadnego
bledu ortograficznego...
- Alez prosze pania!!! A to ciagle czyszczenie qtasa?
- A, to... Nie, to nic takiego. Bo widzi pani - odkad maz zapisal sie do
parti, to ciagle ktos na drzwiach jakies paskudztwa wypisuje.

Pewnego dnia pani w szkole zadala dzieciom prace domowa - mialy sobie
wymyslec na nastepny dzien jakis oryginalny kolor. Jasio myslal cale
popoludnie, az w koncu wymyslil - kanarkowozolty. Ale pomyslal, ze zadzwoni
jeszcze do Malgosi, jaki ona kolor wymyslila.
 - Malgosiu, jaki masz kolor?
- Kanarkowozolty.
- Cholercia - pomyslal sobie Jasiu - Malgosia jest lepsza uczennica i znów
pani powie mi ze sciagam. Musze wymyslec cos innego. Jasio mysli, mysli,
mysli - nagle wymyslil - gleboki blekit. Ale stwierdzil, ze zadzwoni jeszcze
do swojego przyjaciela Stasia i sie spyta, jaki kolor on wymyslil.
- Czesc Stasiu - jaki masz kolor?
- Gleboki blekit.
- Cholercia - pomyslal sobie Jasiu - Stasiu jest lepszym uczeniem i znów
pani powie mi ze sciagam. Musze wymyslec cos innego. Jasiu mysli, mysli... i
nic. Wkurzyl sie i wyszedl sie przejsc po miescie - nagle patrzy na wystawie
lezy material podpisany jako krwistoczerwony. Jasia olsnilo - to jest to!
Wrócil do domu i caly czas powtarza pod nosem: krwistoczerwony,
krwistoczerwony, krwistoczerwony... Z wrazenia zapomnial zjesc kolacje, myje
zeby i nadal mruczy pod nosem - krwistoczerwony, krwistoczerwony,
krwistoczerwony... Kladzie sie do lózka i nadal to swoje - krwistoczerwony,
krwistoczerwony, krwistoczerwony... Budzi sie rano i znów swoje - tylko
krwistoczerwony, krwistoczerwony i krwistoczerwony... Przychodzi do szkoly,
siada w lawce i sobie dalej powtarza: krwistoczerwony, krwistoczerwony,
krwistoczerwony... Pani wyrywa do pytania Malgosie:
- Malgosiu jaki masz kolor?
 - Kanarkowozolty.
- Dobrze Malgosiu, siadaj.
- A ty Stasiu?
- A ja psze pani gleboki blekit.
 - Dobrze, Stasiu siadaj.
W tym momencie otwieraja sie drzwi od klasy i wchodzi pan dyrektor z malym
Murzynkiem. Pan dyrektor mówi:
- Dzieci, poznajcie waszego nowego kolege, oto Mambo - i wyszedl zamykajac
drzwi za soba. Pani popatrzyla i mówi: - Witaj Mambo. Dzis mamy lekcje o
kolorach. Wiem ze jestes nieprzygotowany, ale moze powiesz nam jakis ciekawy
kolor?
Mambo mysli i mówi: - Krwistoczerwony.
- Dobrze Mambo, siadaj. Jasia malo krew nie zalala - nie jadl kolacji, nic
tylko kul na pamiec te nazwe, a tu przychodzi taki...
- Jasiu, a powiedz nam jaki ty masz kolor? A Jasiu wstal i milczy.
- No Jasiu?
 - Jebany czarny!
 Dzienniczek ucznia powrót

... i przyniósł do szkoły trutkę na szczury z zamiarem wypróbowania jej na
wychowawcy.
Kowalski w trakcie lekcji uprawiał ziemię cyrklem w doniczce.
Schowany za podręcznikiem fizyki wydaje odgłosy przyprawiające mnie o
mdłości.
Wyrzucił koledze teczkę za okno i powiedział, że jak kocha to wróci.
Rafał cały czas śpiewa i nuci na lekcji muzyki.
Po wpisaniu uwagi Rafał zaczął chodzić po klasie.
Podpalił koledze teczkę  na lekcji i zapytał, czy może wyjść po gaśnicę.
W czasie wyścigu międzyszkolnego umyślnie biegł wolno, by jak twierdzi
zyskać na czasie.
Zamknął nauczyciela na klucz i odmówił zeznań.
Podał nie swoje imię motywując, że chciałby się tak nazywać.
Wysłany po kredę przyniósł ślimaka.
Wysłany w celu namoczenia gąbki wrócił z mokrą głową i suchą gąbką.

Ukradł dziennik lekcyjny, nie chce oddać i żąda okupu.
Na lekcji zajęć praktyczno-technicznych umyślnie piecze ciasto bez mąki.
Rozbiera atomy na cząsteczki i kładzie sobie na oczach.
Ukradł sedes z ubikacji szkolnej.
Stale obraża się na nauczycieli.
Na lekcji biologii rzucił we mnie łopatą.
Wyrwany do odpowiedzi mówi, że nie będzie zeznawał bez adwokata.
Zjada ściągi po klasówce.
Kopnął kolegę i mówi, że go boli głowa.
Pluje pod nogi nauczyciela. Upomniany twierdzi bezczelnie, że bada siłę
grawitacji.
Naraża kolegów na śmierć rzucając kredką po klasie.
Przywiązał koleżankę do krzesła i żąda okupu.
Nie nosi kredek i to ciągle.
Butelką z piciem bije Tomka w brzuch.
Upominany - niegrzecznie odpowiada nauczycielowi.
Przeszkadza w prowadzeniu j.rosyjskiego. Zabiera zeszyt koledze i przestawia
na inną ławkę.
Wlał wodę do kontaktu w pracowni fizycznej na lekcji plastyki.
Demonstruje na fizyce zabawki.
Rzuca kredą, rozmawia, nie interesuje się lekcją biologii.
Na j.angielskim je ciastka, nie reaguje na polecenia nauczyciela.
Zabrał z ubikacji przetykacz do WC i robił stęple na ścianie.
Przemek bawi się na lekcji wszystkim, nawet chorym palcem.
Wkłada kapiszony do kontaktu czym doprowadził nauczycielkę na pogotowie.
Michał zachowywał się nieodpowiednio po lekcjach. Obrzucał śniegiem
dziewczęta i wrzucał śnieg do szatni.
Na uwagi nauczyciela w ogóle nie reaguje.
Ogólne zachowanie syna budzi zastrzeżenia.
Uczeń przeszkadzał pani w lekcji, m.in. leżał na podłodze, robił
zamieszanie.
Syn lata z gołym brzuchem po błocie.

http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3053656.html

Pasażerów pociągu "Reymont" spotkała wczoraj miła niespodzianka. Otrzymali od
kolejarzy okazjonalne bilety, broszury i autografy łódzkiego aktora - Marcela
Szytenchelma

Reymont to chluba polskich kolejarzy. Na trasie Łódź - Kraków jeździ już od
20 lat. Wymyślił ją mieszkaniec z regionu łódzkiego, który jako nagrodę
wygrał bilet kolejowy pierwszej klasy. Wczorajsza podróż "Reymonta" była
jednak zupełnie inna niż wszystkie.

Równo o 5.13 na Dworcu Fabrycznym znak do odjazdu tradycyjnym dzwonkiem
dali... Jagna i Boryna ubrani w stroje ludowe. To członkowie Amatorskiego
Zespołu Regionalnego z Lipiec Reymontowskich, zaproszeni przez Polskie Koleje
Państwowe z okazji 80. rocznicy śmierci Władysława Stanisława Reymonta i 160
lat Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej.

W pociągu bilety kontrolował Marcel Szytenchelm, łódzki aktor i artysta
kabaretowy, organizator Dni Reymonta. Każdy pasażer posłusznie podawał mu
bilet do kontroli. - Pan Marcel? Niemożliwe! Kilka dni temu widziałam pana
w "Zmiennikach"! Mogę autograf? - ekscytowała się jedna z pasażerek. Młody
mężczyzna, którego twórca kuferka Reymonta zbudził w przedziale, tak się
zdziwił, że pomylił bilety. Aktor jednak nie zrezygnował i młody chłopak
musiał szukać do skutku ważnego dokumentu.

Do Krakowa "Reymont" przyjechał kilka minut przed czasem. Pasażerów powitała
orkiestra dęta Zespołu Szkół nr 1 z Krakowa. Jagna z Boryną, przedstawiciele
PKP i pozostali goście ruszyli w stronę pl. Matejki, gdzie w siedzibie PKP
rozpoczęły się uroczystości.

Mówiono głównie o pisarzu i jego związku z koleją. - Kolejowe motywy
ujawniają się także w jego utworach: "Marzyciel", "Przy robocie", "Tomek
Baran" - mówi Maria Balicka, polonistka.

Pracownicy PKP opowiadali także o historii "wiedenki", czyli trasy warszawsko-
wiedeńskiej. - To była pierwsza w pełni polska kolejowa drogą żelazna.
Jeździły nią pociągi ściągane aż z Belgii. Do osobowych i osobowo-towarowych
doczepiało się powozy, a bilet można było kupić tylko przed odjazdem -
opowiadał Andrzej Paszke.

nadal, chociaż od nowego rozkładu jazdy droga wydłuży się o 40 minut. To
dlatego, że będzie przejeżdżał przez Częstochowę - wyjaśnia Zbigniew Ciemny,
zastępca dyrektora PKP Przewozy Regionalne w Łodzi.


 Pragnę j? obronić przed takimi atakami, jednak za bardzo nie wiem w jaki
sposób mogę to uczynić.... Kontaktowałam się z matk? tej dziewczynki, jednak
ona powiedziała, że nic na to nie potrafi przemówić córce do rozs?dku...
Również wychowawczyni klasy jak i dyrektor nie wykazuj? zainteresowania
spraw?.... Pozostaje jeszcze kuratorium, jednak nie wiem co musiałabym
zrobić gdyby i to nie przyniosło oczekiwanych rezultatów
   Nie zamierzam przenosić córki ani w obrębie szkoły ani miasta w którym
żyję. Będę walczyć o córkę, tylko chciałabym by było zgodne to z prawem...



  Taaa, mozesz pognebic jakis ludzi ciagajac ich po sadach, ale tak
poza kwestia formalna to... skrzywidzisz swoja corke.

  Gimnazjum, wredni nauczyciele, pierwsi chlopcy, rozstania, rzucania,
emocje, nauka, liceum, testy, kartkowki, sciaganie, zapraszanie na
imprezy lub nie, wracanie pozno do domu, grupki klasowe, matura,
nieprzychylni egzaminatorzy... STUDIA, ZYCIE. Wszystkich zagonisz na
policje, albo pozwiesz do sadu cywilnego??

  Nie chcesz zabijac jej wrazliwosci? Znam jeszcze na studiach cale
zastepy znacznie mniej wrazliwych niz Twoja corka, a i tak przez ta
swoja wrazliwosc nieprzystosowanych spolecznie ludzi. Cierpiacych.

 Wrazliwym to trzeba byc wobec potrzebujacych, zwierzat i sztuki. A
nie w szkole lub zyciu zawodowyum to corka po prostu powinna sobie
radzic.

 P.S. Corka bedzie miala w szkole CIEZEJ, gdy rozejdzie sie po szkole,
ze mamusia gania na policje kazdego, kto podpadnie.

Paul
"...Look at the Latvian's attitude. They even hate asparagus.
 'Falck Apsargs' Who has something against asparagus?..." J.K.

GKW
Tak Piotr, staraj sie, staraj. Zbliza sie 150 lat kolei waskotorowych na
ziemiach polskich i to wlasnie na Gornym Slasku. Licze ze bedzie to
jubileusz na miare tego oslawionego na Warszawie Glownej, wiec warto juz
teraz naprawde przylozyc sie do poszukania sponsorow - a bardzo wazne sa
tutaj media. I trzeba znalezc sposob na wprzegniecie w to instytucji
naprawde
znaczacych. Marzeniem byloby w ciagu tych trzech lat przynajmniej odbudowac
szlak do Siemianowic (aby uzyskac skomunikowanie z tramwajem z Katowicami) i
uruchomic parowozy - Tw53, moze nawet Tw47 czy Pxu czy Px48...

Szkoda tylko, ze wladze Siemianowic Sl. bynajmniej nie sa zainteresowane tym
pomyslem. Wymyslili sobie rozoranie nasypu, bo od 20 lat przeszkadza on w
przejsciu z osiedla Wrobla na ulice Sobieskiego i trzeba isc okolo 50 metrow
dalej pod wiaduktem. Ponadto chca nowej ulicy laczacej osiedla, chyba zeby
samochody wytlukly wiecej dzieci idacych do szkol i przedszkoli ktore
odetnie od osiedli (polaczenie
ul. Szkolnej z Okrezna). To jest juz naprawde drakonski pomysl, ale nie
nalezy posadzac ludzi we wladzach tego miasta o poslugiwanie sie dobrem
spolecznym w tego typu sprawach - to jest bardzo ciekawie rzadzone miasto.

Oczywiscie cos takiego jak 150 lecie kolei mogloby podniesc range miasta i
sciagnac turystow przy odpowiednim naglosnieniu, moze nawet daloby sie
zainteresowac kogos ogromnymi polacaiami terenow inwestycyjnych po
zlikwidowanych kopalniach "Ficinus" i "Richter" lezacych odwiecznie wzdluz
linii GKW - ale do malych interesow malych ludzi taki rozglos nie
jest potrzebny, wiec nie sadze aby byli pomocni. Liczmy bardziej na Bytom,
Chorzow, Tarnowskie Gory i malutkie Miasteczko Slaskie - powinni wykazac sie
wieksza klasa, jak przez te wszystkie ostatnie lata. W kazdym razie gdy w
luznej rozmowie z przewodniczacym Rady Miasta powiedzialem o tym pomysle -
stwierdzil ze niepotrzebne mu stowarzyszenia i fundacje ktore i tak nie maja
pieniedzy, bo oni (miasto) i tak wykupilo pare lat temu pociagi
turystyczne...

Pozostawiam to bez komentarza.

Pozdrawiam

JH


| Czesc!

| Kiedy planujesz coo zorganizować? Chętnie się dorzucę!

| Mirek i ja planujemy jazde MBd-kiem 17.06. na trasie:
| Bytom Karb - Elektrownia Chorzow - Maciejkowice -
| Siemianowice Sl. - Rozbark warsztaty(?) - Bytom Karb -
| Miasteczko Sl. - Bytom Karb. Cena przejazdu wyniesie
| ok. 40-45 zl od osoby. Serdecznie zapraszamy wszystkich
| chetnych!

To ja się piszę od razu. Postaram się też zainteresować tym
przejazdem redakcje Dziennika Zachodniego.

Piotr

--

Piotr J. Ochwal




które
mnie przekonają że twoj pogląd jest słuszny.

Chyba za dużo matmy mons. Co ja mam mieć dla ciebie statystyki przygotowane?
Co ty chcesz nazwiska adresy i może jeszcze numery majtek? JEDŹ SOBIE DO
PIEPRZONEGO SŁUPSKA I ODWIEDŹ 100 (jeśli tyle znajdziesz) LOSOWO WYBANYCH
UŻYTKOWNIKÓW INTERNETU.
Geez. Co za biurokrata...

Sprecyzuj co nazywasz "backboney", bo jeżeli masz na myśli routery sieci
szkieletowej to nie słyszałem o przypadku żeby wszystkie nagle przestały
działać.

Chodzi mi właśnie o kręgosłup naszej całej sieci w skali kraju. I nigdy nie
przestał działać? To teraz ty kłamiesz. Bo twoja ukochana TPSA twierdziła
jeszcze 3-4 lata temu ze zaliczał regularne awarie. Zaś dzsiaj zdarzają się
one nadwyraz często (ok 1 raz per miesiąc). To kto robi kogo w chuja? Ty
mnie czy oni klientów?
Wpienia mnie ten twój sposob dyskusji, do mnie sie przypieprzasz o detale,
walisz teksty ze chcesz liczby, statystyki, grupy reprezentatywne. A sam
mówisz idiotyzmy w stylu "nie wiadomo mi". Ty wiesz co? Mi nie wiadomo czy
ufoludki istnieją.

To dlaczego piszesz że "internet w Polsce słabo działa". Skoro nie znasz
sprawy i do tego było to dwa lata temu.

To pokaż mi inteligencie w armii jedno dobre, szybkie łącze, na jakie byłoby
stac przeciętnego polaka. Pokaż mi jak wygląda wdrażanie netu w szkołach czy
instytucjach. Pokaż jak korzystają z niego szpitale/policja/straż pożarna.
Kolejny ignoratn, który ma dobre, szybkie łącze, i dla niego interenet w
kraju działa ok, bo sie pornole z netu ściągają szybko...
Boże..
Mons, INTERNET TO NIE TYLKO UŻYTKOWNICY JAK TY I JA, TO TAKŻE INSTYTUCJE,
PLACÓWKI I CAŁA MASA INNYCH RZECZY!!!
Tego w polsce po prostu NIE MA
Idź do dowolnego gimnazjum, na dowolny posterunek policji.
Zobaczysz maszyny do pisania klasy breżniew, a nie ten twój boski internet.

Nie wiem co to znaczy mam na imię Łukasz.

No widzisz. Ten twój super działający internet jakoś nie powiększył twojej
wiedzy o innych językach :]. Mons to skrót od MONSIEUR.

Kolego Pankiewicz, jesli juz cos mozna zarzucic szkolom jezuickim to juz
na pewno nie to ze wychowywaly glupcow! Wprost przeciwnie i stad tez
plynelo ich  istotne zagrozenie dla wolnej mysli cywilizacji
europejskiej, dlatego wlasnie jezuitow, a nie innych poczciwych mnichow-
edukatorow, tepiono a ich inteligenty czarny zakon papieskich
"oprycznikow"  scigano jak wsciekle psy  nie tylko w Rosji Carskiej ale
tez glownie w otwartych na postep protestanckich panstwach Europy.
Spiewasz cos o nowoczesnej konstytucji. Ja mowie o innych czasach gdy
schlany szlachcic- ciemniak oprawial inne klasy spoleczne, przymykal oko
na to ze po kraju grasowaly obce armie a taki np Piotr Wielki mogl sobie
przez Polske porwac wlasnego syna na tortury i smierc. Tron krolewski
byl na sprzedaz i to za cene, ktora tylko obcy byli w stanie zaplacic.
Wypisz- wymaluj sytuacja opisana u wielkiego Gibbona w jego
niesmiertelnym "The Decline and Fall of Roman Empire".
A wiec, for Christ's sake, nie wtracaj tu Konstytucji 3 Maja. Jesli masz
argumenty, ze I RP miala moralne oraz ekonomiczne prawo przetrwania bo
juz chyba nie bedziemy o legalizmie mowic ,skoro istnialo to Panstwo
wsrod zbojow a i ich moralny obronca z tytulu, Papiez Rzymski ,byl li
tylko  sprzedajna kanalia i patrzyl w druga strone gdy Polske oprawiano,
to prosze cie kolego, wytocz naprzeciw mnie te ciezka dziala a ja bede
sie staral odeprzec twoj atak.
Ja rozumiem,ze ta grupa historyczna to w zasadzie tylko poletko dla
maturzystow szukajacych sciagi do szkolnego zadania. Pisze tu jednak
troche ludzi myslacych i ja bym chcial z wami,ludzie, skruszyc kopie.
Coz, wyc mi tylko z zalu pozostaje. Bo jesli taki jest poziom mysli
historycznej w Polsce obecnie, taki krytycyzm wobec wlasnej, niechlubnej
przeszlosci, to jakie prawo macie wy,ludzie, aby sie elementami bardziej
wartymi dumy, teraz cieszyc i chlubic?

Powtorze raz jeszcze: narod ktory nie jest w stanie wyciagnac lekcji z
historii jest skazany, ipso facto, aby ta lekcje raz jeszcze powtorzyc!

pozdrawiam

Krzysztof Robak

przepraszam, ale troche to slabe!

STOI W PIASTOWIE UCZELNIA NASZA

DŁUGA, OGROMNA I TYNK Z NIEJ SPADA



ja bym tutaj jakos bardziej rymnela! bo rymu nasza spada to ja nie znam, ale
na przyklad....

stoi w piastowie uczelnia nasza
tynk sie z niej sypie jak z torby kasza

STOI I SYPIE DYSZY I DMUCHA
KRZYK Z ROZŻARZONEGO JEJ WNĘTRZA BUCHA
SMACZNI UCZNIOWIE, SMACZNI UCZNIOWIE
SMACZNI UCZNIOWIE, SMACZNI UCZNIOWIE
JUŻ LEDWO STOI JUŻ LEDWO ZIPIE
I JESZCZE DYREKTOR W NIĄ UCZNIÓW SYPIE



w szkole sypie tych uczniow?

NAUCZYCIELI DO NIEJ PODOPYCHANYCH
NISCY I DUZI I Z ŻELAZA STOJĄ



tu juz rymy zginely!
dalej mi sie recenzowac nie chce, ale ogolnie trzeba by nad tym popracowac!
I PEŁNO UCZNIÓW W KAŻDEJ SALI
A W JEDNEJ STOŁY A W DRUGIEJ SKRZYNIE
A W TRZECIEJ SIEDZĄ SAME MATOŁY
SIEDZĄ I PISZĄ ŚCIĄGI Z OPTYKI
A CZWARTA SALA PEŁNA LIZUSÓW
A W PIĄTEJ STOI SZEŚĆ KOMPUTERÓW
W SZÓSTEJ SIŁOWNIA O JAKA WIELKA!
POD KAŻDYM SPRZĘTEM OSIŁEK JAK BELKA
W SIÓDMEJ POMAZANE KRZESŁA I ŁAWY
W ÓSMEJ TABLICA I OKNO I MAPEK SZEREG
W DZIEWIĄTEJ KACZKI, ŚWINIE I ŻÓŁWIE
W DZIESIĄTEJ SAME OGROMNE DYNIE
LECZ CHOĆBY PRZYSZŁO TYSIĄC ATLETÓW
I KAŻDY ZJADŁBY TYSIĄC PASZTETÓW
TO NIE UDŹWIGNĄ - TAKI TO CIĘŻAR
NAGLE GWIZD, NAGLE ŚWIST, RĘKA W PRZÓD, NOGA W RUCH
NAJPIERW POWOLI JAK ŻÓŁW OCIĘŻALE
RUSZYLI UCZNIOWIE PO SCHODACH OSPALE
SZARPALI I PCHALI CIĄGNĘLI Z MOZOŁEM
I CHODZĄ I CHODZĄ NOGA ZA NOGĄ
I BIEGU DODALI I GNĄ CORAZ PRĘDZEJ
I DUDNIĄ I KRZYCZĄ I ŁOMOCZĄ
A DOKĄD? A DOKĄD? A DOKĄD, DO KLAS
PO SCHODACH, PO SCHODACH, PO SCHODACH, PRZEZ HOL
PRZEZ PIĘTRO, PRZEZ PIĘTRO, PRZEZ DRZWI
I SPIESZĄ SIĘ , I SPIESZĄ SIĘ BY ZDĄŻYĆ NA CZAS
DO TAKTU, STUKAJĄ, PUKAJĄ ICH BUTY O TAK
KLASÓWKA, KLASÓWKA, KLASÓWKA TAK TO
SZYBKO TAK, LEKKO TAK TŁOCZĄ SIĘ W GŁĄB KLAS
A SKĄDŻE TO, JAKŻE TO, CZEMU TAK GNĄ?
A CO TO TO, CO TO TO, KTO TAK ICH PCHA
ŻE PĘDZĄ, ŻE WALĄ, ŻE KRZYCZĄ: TEST, TEST
TA MYŚL GORĄCA WPRAWIA ICH W RUCH
TA MYŚL CO Z GŁÓW ŻYŁAMI DO SERC
A SERCE NOGAMI RUSZA RAZ DWA
I GNAJĄ I PĘDZĄ I RUCH SIĘ TOCZY
I BUCH, STUKAJĄ I PĘDZĄ, PCHAJĄ O TAK
KLASÓWKA, KLASÓWKA, KLASÓWKA O TAK




.| w wypadku komputera...
...w wypadku komputera nie powinno byc w ogole (!) mowy
o dysleksjach, dysgrafiach i innych cudach. Jesli ktos potrafi
poslugiwac sie kompem, stawiac serwery, sciagac warez, czy
"bawic" sie w rendering,



mówisz chyba o sobie ? czy uważasz że masz jakieś nietypowe zdolności
telepatyczne ;) ?

drzew dla Pov-Raya jest całkiem fajna imho :D

to na pewno nie powinien miec problemu
 z wcisnieciem F7 w Outlook'u.



kurcze wiedziałem że znajdzie się ktoś kto napisze taką głupote... spróbój
używać tego w praktyce - SpellCheck się przyczepi do co drugiergo wyrazu bo
nie rozumie neologizmów, ma błedy w PL wersji itd... kiedyś też o tym
myślałem ale gdy postuje na grupy z specjalisyczną terminologią (np.
programowanie) to na prawde używanie spell checka mija się z celem

.Tak zupelnie na marginesie. "Za moich" czasow nazwywalo sie to
MATOL a nie dyslektyk. Walilo sie matola-dyslektyka w leb z wieksza
czestotliwoscia, niz reszte klasy i o dziwo terapia dzialala.



jak widać na twoim przykładzie... szkoda że ma skutki uboczne powodujące
agresywne wypowiedzi na grupie ;)

Pod  koniec podztawowki dyslektyk byl uleczony.



a np. daltonizm też tak u ciebie w szkole leczyli ? dysleksja b. często
jest wrodzona.

| to przeszkadza w pisaniu. Polega to na tym że np.
| patrząc na 'b' na klawaiturze wiszisz 'p' albo patrząc na 'a' widzisz
| 'e'.
Niech bedzie, ze przyjmuje te zalosna argumentacje....
Jakiez wiec dziwolagi powodowaly efekt "rediostiry" ?




'a' mogę widzieć 'e' więc pewnie stukając rAdiosity przy drugiej literce
mój wzork zatrzymał się na literce E którą pomyłkowo wziołem za A.
Przestawianie literek to już typowy literówka, każdemu może się zdarzyć.

to wala byki jak krowy! Nie znam jedniusienkiego czlowieka na
swiecie, ktory polyka ksiazki a przy tym choruje na dysgrafie.



no to już znasz.. i co ma dysGRAFIA do dysleksji ? pisze całkiem ładnie.


W tym cię popieram, bo znam dzisiejsze opłakane
warunki edukacji. Mój syn, licealista też z kl.IV,
ma (wraz z całą swoją klasą) zaległości w przerabianiu
programu z polskiego takie około roczne co najmniej.
Już ze szkoły podstawowej więcej wyniósł.
Tam jednak w porę dostrzegłem zagrożenie i byłem
jednym z inicjatorów zmiany nauczycielki na lepszą.
Oczywiście naraziłem się, ale skutek był w sumie
pozytywny.
W odróżnieniu od Kaczora syn nie ma jednak odwagi
publicznego pytania, żeby nie ujawniać swojej niewiedzy,
też mu to szkoła wyperswadowała. A przyczyny tego opóźnienia?
Oczywiście "złożone". Na ten temat mógłbym długo.



[ciach]

Ja zmęczony jestem już pomaganiem swoim dzieciakom
- licealistom, a pomoc moja jest im potrzebna głównie
z powodu kiepskich nauczycieli właśnie.

Córka np. została pouczona ostatnio przez anglistkę,
żeby lepiej wzięła sobie korepetycje. To dla mnie ważna
wiadomość. Córka jest w klasie z rozszerzonym angielskim.
Ma 5 godzin tygodniowo tego języka, i to z podziałem na
grupy. Zdała specjalny wcześniejszy egzamin z angielskiego
do tej klasy i jako jedna z najlepszych została przyjęta.
Jeżeli nauczyciel nie potrafi nauczyć ucznia zdolnego
i pilnego przez 5 godzin w tygodniu, to jest to MENDA SPOŁECZNA,
lub d. wołowa, a nie fachowiec. Już zapomniał, że
szkoła ma przede wszystkim UCZYĆ, a nie tylko odpytywać.



Mam nastepujaca propozycje: skoro szkola panstwowa jest
tak fatalna, to poslij dzieci do spolecznej - od paru lat istnieje
taka mozliwosc.

Wieszanie psow na nauczycielach jest oczywiscie zajeciem latwym,
wygodnym i przyjemnym, ale moze by tak wniknac w przyczyny.
Nauczyciele jezyka angielskiego nie sa reprezentatywni: rzadko ktory
ma wyksztalcenie kierunkowe, bo po anglistyce latwo o prace
zdecydowanie lepiej platna. Skoro, jako spoleczenstwo, nie chcemy
anglistom zaplacic wiecej, zeby sciagnac ich do szkoly, to do kogo
kierowac tu pretensje? Do tych, ktorzy decyduja sie uczyc, bo nie maja
innej pracy? Czy moze jednak do ministra edukacji?

Paweł

|  Zgoda. Za PRLu zdaje się "papierki" były. I kabarety na temat
| "opapierkowanych" zdaje się też.

| A teraz to wszystko tylko się pogorszyło.

Wszystko? Jesteś gotowy za daną usługę zapłacić kilkakrotnie więcej niż
wcześniej?



To znaczy?
Czy stawka np. 100 zł/h to na tyle niska stawka, że nie można z niej
sfinansować kosztu składki w cechu, która pewnie wyniesie jakiś promil
gorsza na tą godzinę i koniecznie musi być kilkukrotnie zwiększona?
A takie stawki są normą przy małych robotach i nie znajdziesz kogoś kto
zrobi taniej.

| Albo jest fachowcem, albo nie bierze roboty.

Proste pytanie - dlaczego?
Dlaczego zabronisz komuś bez papierów np. układać glazurę?



W interesie tych, którym ma układać.
Jeśli umie - nie ma problemu, na egzamin do izby i udowodnić że potrafi.

Jak schrzani to
będzie poprawiał za swoje pieniądze - są już przecież odpowiednie
przepisy.



Niby jakie?
Co zrobisz gościowi który po otrzymaniu zapłaty po prostu cię oleje?
Do sądu podasz?
Dodatkowe koszty aby sobie zrobisz, a i tak jak dojdzie do wyroku to się
dowiesz od komornika że nie ma z czego ściągnąć bo gość goły jak święty
turecki, a cały majątek na żonę.

No tak, wg. ciebie papierek potwierdza umiejętności.



No tak powinno być, tak jak badanie techniczne potwierdza że auto w momencie
badania było sprawne.
Wiadomo jak to bywa, ale czy chcesz polikwidować badania?

To teraz idź z tym
twierdzeniem do rektorów/dziekanów uniwersytetów - wyśmieją cię. Przecież
na studia też przyjmowane są osoby z papierkiem 'dojrzałości'. Dziwne
tylko
czemu teraz się słyszy narzekania na poziom wiedzy absolwentów z maturą.



No pewnie, tylko czemu jednak jej wymagają?
Czemu nie przyjmują ludzi po 3 klasach podstawówki?
Bo coś tam jednak trzeba wiedzieć, żeby tą maturę zrobić.

A natchnienie Boże? Przecież osoba bez papierów, szkoły,
umiejętności/doświadczenia, może nagle doświadczyć łaski Bożej i wspaniale
ułożyć płytki, wykończyć komuś mieszkanie, a nawet wprowadzić pewne
innowacje do budownictwa (co mogłoby być trudne gdyby się trzymał całej
sztuki budowlanej).



Zapewne tak.
I dam głowę że taka osoba egzamin praktyczny zda śpiewająco, a od posiadania
papiera umiejętności nie straci.

[ciach]
:Trzebiatowska znam od nieco innej strony, a mianowicie jako nieudolnego
:pracodawce, coz zdarzylo mi sie nauczac w tamtej szkole, przez czas krotki,
:ale to inna zupelnie historia).
:Opowiedz prosze .
Ja wiem, czy to jest ciekawe?
Wiem, ze mieli tam problem z nauczycielka od informatyki (urlop maciezynski,
czy cos....), kumpel przez jakiegos goscia (co to tam uczyl, straszna lama
swoja droga) nagral mi tam robote, jako ze jestem studentem informy (no i fizy
na UG), wiec uczylem tej informy w jakiejs 2 klasie (profil artystyczny czy
cos tam). Nie powiem, zeby byli zbyt pojetni, ale ja chyba niezbyt ich
chcialem pilowac (wprawdzie zrobilem na pierwszej lekcji sprawdzian, ale nie
na oceny).
Pani Trzebiatowska, po dostarczeniu wszystkich niezbednych dokumentow, bardzo
ociagala sie z wpisaniem mnie na liste plac, chociaz chciala, zebym uczyl (no
ale wiecie, nikt nie lubi tracic czasu [zwlaszcza, ze wtedy zawsze mialem
jakies zajecia] za friko, wiec w koncu sobie poszedlem [nie jestem Rosjaninem,
by 2 miechy robic bez zaplaty]. W kazdym razie, ze uczniowie nie przepadaja za
kilkoma nauczycielami min. nauczycielem(ka) polskiego, biologii. Ale to chyba
norma, jak bylem w liceum nie znosilem chemiczki i historyczki, ale wszystko
bylo do przejscia (kwestia dobrych sciag i metod sciagania).
Mysle, ze wyklinanie jakies szkoly dlatego, ze cisna jest glupie, raczej
powinno sie wyklinac za niski poziom (bo kiedy juz zdecydujesz sie na studia,
to masz przegrane), ale to chyba kwestia gustu.
pozdrowka
Cyprian

This file was made by:
  ___     _           __      __       _       _        _   _     _  _
 / _ __| |_ _ __ _      / /__ _ _| |__ __| |_ __ _| |_(_)___| | |
| (_) / _` | '_/ _` |   // / _ '_| / /(_-<  _/ _` |  _| / _ .` |
 \___/\__,_|_| \__,_|   \_/\_/\___/_| |_\_/__/\__\__,_|\__|_\___/_|\_|


1) wprowadza sie zagraniczny program nauczania przystosowujacy do matury
miedzynarodowej - choc kazdy normalny wie ze polska matura jest wiecej warta



Polska matura jest wiecej warta?!?!?! Polska matura, gdzie przez
pierwsze dwie godziny najlepsi rozwiazuja zadania, a przez pozostale
trzy reszta od nich spisuje? Polska matura, gdzie nauczyciele chodza od
jednego ucznia do drugiego i wymieniaja sciagi? Polska matura, gdzie na
ustnym sam sobie wybierasz pytania? Ona jest wiecej warta? Wybacz.

w ogole skad ten cholerny pomysl wprowadzania zagranicznych standardow
do polski.



Nie chcesz, nie musisz. Nikt Ci nie kaze. To jest dobry standard IMHO,
dlatego warto go wprowadzac, a Tobie nikt nie kaze w nim uczestniczyc.

i jeszcze tyle angielskiego!!! kurde - to jest polska a nie
anglia ani ameryka!!!!



To po co poszedles do szkoly z wykladowym angielskim? Przeciez to jest
Polska, a nie Anglia ani Ameryka (a wlasnie, przypomne, w jezyku polskim
nazwy wlasne piszemy wielka litera.)

u nas jest lepiej wiec nie zmieniajmy.



Nie uwazam, zeby u nas bylo lepiej.

ale nie to jest najgorsze - najgorsza jest ta mania rywalizacji ktora
niczemu nie sluzy - poza stresami. i tak najlepszy nie jest nigdy ten co ma
najwiecej punktow.



Tak jak powiedzialam, ja odbieram nauke w klasie IB jako przysparzajaca
mniej stresow niz w kazdej innej. Czulam sie traktowana naprawde
powaznie i indywidualnie. I nie pamietam, zebym byla przez te dwa lata
odpytywana z nauczonego w domu materialu - tak jak to bywa w innych
klasach. W klasach IB nie ma manii rywalizacji - przynajmniej nie bylo w
tej pierwszej. Tam nie da sie inaczej prowadzic zajec, niz w atmosferze
wspolpracy.

A jesli chodzi o wyniki - na ile sami znamy siebie w naszej klasie, to
trzeba powiedziec, ze wyniki z matury byly do przewidzenia. Moze tyle,
ze wszyscy nie spodziewalismy sie tak wysokich wynikow, ale kolejnosc
przewidywana na podstawie dwuletnich doswiadczen - moim zdaniem sie
potwierdzila.

| | To jak w takim razie wytlumaczysz ta dziwna rzecz: Stany Zjednoczone



sciagaja do siebie ludzi z calego swiata - programistow, finansistow,
naukowcow, lekarzy itp. Widzialam kilkanascie ogloszen i w prasie zwyklej, i w
internecie, ze w "zatrudnimy ... w USA". <<<<

Takie same ogloszenia sa w Europie i wielu Amerykanow tam pracuje. A tych
wszystkich ludzi sciagaja dlatego, ze sa w stanie rozpoznac talent i
wykorzystac go w amerykanskich firmach. Z tego, co piszesz, wynikaloby, ze
Amerykanie nic nie robia, nigdzie nie pracuja, sa glupi i niedoksztalceni (120
milionow ludzi pracujacych), a caly kraj jedzie na tych imigrantach, ktorzy sa
przeciez o tyle madrzejsi. Biorac pod uwage, ze pracujacych immigrantow w USA
jest maximum 10 milionow, i wiekszosc z nich sprzata biura, smutny bylby obraz
300-milionowego kraju opierajacego sie na zarobkach i inteligencji miliona
ludzi.

| | Zeby nie byc goloslowna - moj wujek dwa razy wyjezdzal na kontynent



polnocno-amerykanski w celu pracy - czy to znaczy, ze nie ma tam pracownikow
lepszych niz Polak po Politechnice Warszawskiej? <<<<<<

Nie. To znaczy, ze rozpoznano jego talent i umiano go wykorzystac. Chyba
musieli ci ludzie w USA byc dosc wyksztalceni, zeby sie tak od razu skapowac,
jaki twoj wujek byl madry.

| | A szkola byla w tzw. lepszej dzielnicy Pittsburga<<<<<<



To jest oksymoron.

| | znajoma wyjechala po 5 klasie podstawowki do Stanow. Nie byla



szczegolnie "dobra" (trudno mi oceniac jej poziom, ale byla raczej
przecietna, ze znajomoscia angielskiego po roku kursu w niegdysiejszym
Empiku). W Stanach zaczela edukacje od college'u (!). <<<<<

Musiala przeciez zdac jakies egzaminy, zeby sie do tego collegu dostac. Jak sie
juz dostanie, to mozna otrzymac niezwykle szerokie wyksztalcenie, zalezne tylko
i wylacznie od twojego talentu, czasu i ilosci pieniedzy. I w tym jest caly
sek: jezeli zaplacisz za edukacje odpowiednia ilosc pieniedzy LUB jezeli masz
prawdziwy talent, to bedziesz wyksztalcony na najwyzszym poziomie w USA. Jezeli
nie masz talentu, ale masz pieniadze, to zakladasz firme, ktora zatrudnia
utalentowanych, obojetnie skad sa. Na tym polega amerykanska wielkosc:
umiejetnosc oceny wlasnych mozliwosci i wizja, jak swoj, i innych, talent
wykorzystac i gdzie po niego siegac.

Magdalena

O, takie przykłady też mi są znane. Ale ja bym to tłumaczyła tak:
angielskiego potrzebowały tylko do komunikowania się w miejscu pracy, a tak
naprawdę do życia nie był im ten język potrzebny, bo w domu posługiwały się
swoim.
Jeśli chodzi o analfabetów to głusi jako funkcjonalny analfabeci opanowują
jedynie 1500-2000 słów języka ojczystego (oczywiście nie dotyczy to
wszystkich głuchych, tylko tych, którzy języka zaczynają uczyć się dopiero
w
szkole, a w domu czy w internacie posługują się migowym).
Jak sobie te sprawy przemyślę, to jeszcze się w tym temacie odezwę.



No właśnie. A mi chodzilo o jakiegoś całkowitego analfabetę, który byłby
zupełnie sam w obcym kraju i nigdzie i z nikim nie mógłby rozmawiać w swoim
ojczystym. Nie słyszałby go nigdzie, ani w radiu, ani w telewizji. Zesztą to
chyba zalezy od predyspozycji indywidualnych. Jedni są uzdolnieni językowo
(nie chwalac się, ja sie za taka uważam). Niektorzy z tych jezykowo wybitnie
uzdolnionych (tu już się nie zaliczę, bo matematykę i fizykę uwielbiałam i
zawsze miałam z nich piątki) nie są za to w stanie zrozumieć najprostszych
rzeczy z matematyki i kończą jej nauke na tabliczce mnoźenia, a dalej jadą
na podpowiadaniu i sciąganiu (miałam takie koleżanki). Albo odwrotnie.
Chodziłam do klasy mat-fiz z geniuszami ścisłymi, ktorzy do matury nie
nauczyli sie samodzielnie sklecić poprawnie dwoch zdań po angielsku. Więc
jedni nie muszą znać regułek, a gramatyki nauczą sie podświadomie. Ja w
żadnym obcym języku nie czytałam podręczników do gramatyki. I podobno w
każdym, ktory znam mowię poprawnie. Teorii gramatyki angielskiej zaczęłam
się uczyć dopiero na filologii, stając wobec faktu, że muszę umieć sama to,
czego będę musiała uczyć innych. A z kolei miałam uczniów, ktorzy domagali
się, żeby im tłumaczyc regułki. Ale i tak  niewiele im to pomogło.

Pozdrawiam

Ania

Ania


Praca jest dostępna ale wyłacznie taka za którą się zwyczajnie nie
utrzymasz.



Dotyczy tylko osób niekonkurencyjnych na rynku pracy. Kto jest
konkurencyjny, dobrą pracę znajduje i potrafi się utrzymać.

Patrząc na brednie o bezrobociu - zapewne.



Akurat Alex ma szczerą rację - prowadzi własną firmę od chyba piętnastu lat
i aktualnie potrzebuje chyba dziesięciu fachowców wysokiej klasy do pracy.
Za dobre pieniądze, aby nie było wątpliwości. Niestety ciężko takichz
znaleźć, bo dobrzy fachmeni pracę mają a od siebie jeszcze mogę dodać, że w
firmach jakie znam, najczęściej po pracę przychodzą desperacji, którzy
nigdzie nie moga pracy znaleźć, bo nikt ich nie chce, są niekonkurencyjni.
Większość personelu zatrudnionego, to FIRMA wyłuskała na rynku pracy.
Zaczynasz coś jarzyć?

Nie ma żadnego bezrobocia, jest tylko kupa niedoświadczonych dyletantów,
święcie przekonanych o cudowności swego dyplomu magistra, po którym nie
mają najmniejszej ochoty jeździć paleciakiem w hipermarkecie, choć do
niczego więcej się nie nadają. Ciągle tylko pokrzykują, jak to nie ma
pracy, jacy szefowie są źli i jakimi to oni są fachowcami, ale nikt nie dał
szansy im się wykazać. Mnie też nikt nigdy nie zatrudnił na zasadzie "Panie
Rączkowski, Pan jesteś zapewne mądry człowiek, ja dam się Panu wykazać, ja
Panu pomogę".

Są wręcz dyżurne banialuki wygadywane przez takich niedołęgów na rynku
pracy:

1) praca jest tylko za łapówkę albo po znajomości

2) bez czynników z pkt.1 czeka jedynie harówa za 600 złotych

3) ja mam pokończone szkoły, ja dużo umiem, ale nikt nie dał mnie szansy

4) ci, którym jest dobrze, mają ciekawą prace, to albo mają rodzinę
ustawioną, albo kolegów, albo siedzą w układach, albo zaczynali przed laty,
gdy było łatwiej, albo mieli szczęśćie

5) pracę warszawiakom zabierają przyjezdni

Ech, akurat na rynku jest prosperita, jakiej już dawno nie widziałem, kupa
roboty, kupa kontraktów, zleceń, ściągają człowieka do roboty aż na Śląsk,
w święta nawet pracy kupa, młodzi fachowcy mogą teraz robić wręcz
błyskawiczne kariery i przed trzydziestką mieć już niezły szmal, no ale
oczywiście zaraz się znajdą tacy, co zaczną piep....ć jaka to bryndza, jaka
recesja, jakie bezrobocie, jak to tylko układy i łapówki....


| Z drugiej strony coraz więcej młodzieży kończąca szkołę średnią idzie na
| studia, z tego sporo na studia techniczna, gdzie znajomość matematyki
| jest jednak potrzebna a kandydaci na studia są fatalnie z matematyki
| przygotowani( mam nadzieję, że nie dotyczy to studiów matematycznych bo
| tam wybierają się ci co kończą licea o profilu matematycznym).

Dotyczy. I nieprawda, że na studia matematyczne idą wyłącznie ci, którzy
pokończyli licea o profilu matematycznym.
Przychodzą ludzie po klasach ogólnych albo po technikach ekonomicznych.
Ludzie, dla których zdanie matury rozszerzonej z matematyki przekracza
najśmielsze ambicje.
Ludzie, którzy nigdy w życiu nie widzieli sinusoidy.
Ludzie, którzy nie potrafią skracać ułamków.

Przyjmujemy ich. Przyjmujemy w zasadzie każdego, kto zdał maturę.
Część z nich zaczyna ciężko pracować, jakimś cudem przeżywa pierwszą
sesję, potem drugą... Z czasem idzie im coraz lepiej. To nie są głupie
dzieciaki, po prostu niedouczone.
Inni wylatują po pół roku czy po roku, ale wracają. Próbują drugi raz,
czasem trzeci. Też często wychodzą na prostą.
Wielu odpuszcza, daje sobie spokój. Zwykle pocieszamy się, że pewnie aż
tak bardzo im nie zależało, pewnie mieli inne priorytety. Często tak jest
- studiowanie matematyki to jest full time job, ciężko to pogodzić z
drugim kierunkiem czy z działalnością społeczną. Ale czasem przykro
patrzeć, jak dziewczyny płaczą...
z domeny math.uni.wroc.pl
pozdrawia Kasia



To trudny kierunek. Prawda też taka, że bardzo uczciwy, ściągi i inne
przekręty po prostu nie przechodzą. Przyjmujecie każdego, bo więcej miejsca
niż chętnych. Ale nie matura czyni z uczniaka zdolnego do nauki matematyki,
matematyk to coś więcej niż wiedza, czy nawet inteligencja. Tu trzeba
wyobraźni. Umiejętności opanowania wielu metod i to nie mechaniczne,
techniczne. Tak samo jak mechanik musi rozumieć samochód i czuć go. Tej nie
uczą nawet w najlepszych szkołach z dobrym rozszerzonym przedmiotem.
Tak po książkach z matmy widzę, że za dużo chińszczyzny, za mało rozumu.
Przecież ci wielcy nie obudzili się rano z tymi wszystkimi wzorami w głowie.
One są efektem jakiegoś toku myślowego :)) wręcz filozofii. Długich czasem
trwających kilkaset lat poszukiwań i porażek. To też warto nauczyć się na
matematyce, że geniusze też się mylili, a ich osiągnięcia nierzadko to
dzieło przypadku i spostrzegawczości.
Dominik.

Piotr Chylinski wydusił z siebie w



| | IMHO w
| | pracowniach szkolnych powinny być reprezentowane przynajmniej trzy
| | liczące się obecnie systemy: Win, Lin i Mac.
| Owszem, o ile owe Win i Mac - będą darmo dawane szkole. W innym
| przypadku - nie.

| Rozumiem, że komputery, na których będzie odpalany Linux też powinny
| być za darmo? Hm...

| A to juz jest demagogia i wciskanie swoich myśli w mój tekst.

| Nie widzisz różnicy między darmowym oprogramowaniem a nowym
| komputerem/czytaj :urządzeniem/?

Widzę, ale czy Ty nie wiesz, że kupując nowego Maca dostajesz wraz z nim
system operacyjny? Podobnie jest pewnie z Windowsami OEM? Przecież nie
wyobrażasz sobie, że szkoła będzie ściągać Linuxa z sieci? Raczej kupią
pudełkową dystrybucję, a to również kosztuje.



Tak na serio teraz pytam - masz za to wierszówkę?

| Hm, kiedy właśnie na tym polega "elastyczność" - są systemy i są
| potrzeby, w przypadku których klikaniem zajdzie się *wystarczająco
| daleko*. I to jest właśnie potrzebne - umiejętność dobrania
| odpowiedniego narzędzia do potrzeb, a jak na razie żaden system nie
| nadaje się dla każdego.

| no taaa, ale jak to się ma do mojej tezy, że w szkole do nauki spokojnie
| wystarcza darmowe oprogramowanie???

Tak, że darmowe oprogramowanie nie spełnia wszystkich potrzeb szkolnych.



Wymień KONKRETNIE jakich to niby nie spełnia?

Twoje dziecko do kó?rej klasy chodzi i jak wyglądaję jego lekcje
informatyki?
Bo ja zaraz napisze Ci KONKRETY  z DWÓCH SZKÓŁ. To beda konkrety żywcem
wzięte i doświadczone osobiście.
I KONKRETNIE przedstawię Ci sytuację w szkole, gdzie szwagierka wspólnika
miała informatykę / plastyk z zamiłowania, matematyk, historyk i
germanistka z wykształcenia/ - to już można by uznać za 30% konkretów,
gdyby nie to, że kupowali u nas sprzęt i wiem jak wyglądają te niby
'sposorowane' przez państwo zakupy imaców i inne tego typu pierdoły.
Ponadto kilka innych szkół, które mają od nas sprzęt. I nie będzie to
pitulenie o szopenie, podręcznikach itp klimaty. Tylko życie.
A życie było takie - na hasło linux - wszyscy nauczyciele uszy po sobie.
Komputery szły bez systemów.

No chyba, że nie mam wystarczającej orientacji w oprogramowaniu
edukacyjnym na Linuxa?



 Niemasz.

| mysmy mieli zajebiscie na PO. gosc zadaje pytanie np.: 'z czego sklada
sie
| naboj?' (sa cztery czesci). czytasz w zeszycie lub w zeszycie kolegi,
jesli
| akurat 'zapomniales swojego' i sie zglaszasz. gosc cie pyta, czy chcesz
| odpowiadac z lawki na 5, czy pod tablica na 6. wybierasz oczywiscie
druga
| opcje, raz jeszcze czytasz w zeszycie na wszelki wypadek i idziesz.
| wymienisz 4 czesci i masz 6 z odpowiedzi;))

PO!!! Jaki zeszyt! Jaki zeszyt kolegi! :-)



wiesz - pierwsza klasa...... na poczatku mialo sie zeszyt. pozniej
przestalem prowadzic, ale dosc duzo osob nie przestalo, bo
a) gosc ocenial zeszyty:))))
b) wszystko, co bylo na sprawdzianach bylo w zeszycie, a sciagac mozna bylo
niemal oficjalnie

U mnie jeśli cię spytał, zgłaszałeś nieprzygotowanie.
Na następna lekcję był jeden albo dwa tematy do
przygotowania, więc sobie przygotowywałeś i się
zgłaszałeś. Oczywiście 5 bez większych trudności,
ale zawsze mogłeś powiedzieć, że interesujesz się
ochroną środowiska, albo masz ukończony kurs
pierwszej pomocy - wtedy na 6 musiałeś coś o tym



hehe - mysmy mieli nawet szkolenie pierwszej pomocy w szkole. bylo
przekopanie - przyszlo dwoch gosci w wieku ~22 lat, ktorzy pracowali bodajze
w goprze. przez caly tydzien nie mielismy lekcji, a oni opowiadali nam
jakies dziwne wypadki*, przy ktorych byli. na koniec kazdemu zadali po dwa
pytaia: system byl prosty: odpowiadasz na 2 - masz 6, na jedno masz 6-, na
zadne - zawsze ci cos podpowiedzieli i i tak miales 6- (hmm - dostalem 6-
:)
*wypadek, ktory utkwil mi w pamieci: jakis gosc spadl z wysokiego na
kilkadziesiat metrow urwiska. spadl prosto na nogi. piszczele, zamiast sie
polamac, przebily mu stopy w pietach i nogi weszly mu do ziemi tak gleboko,
zestopy mial na wysokosci kolan (stopy zostaly na powierzchni) - oczywiscie
zgon na miejscu.

opowiedzieć. Na koniec roku ~20*6 reszta ~kilku 5
i ze 2*4 - nie wiem, jak oni to zrobili... :-))



u nas bylo chyba nawet jeszcze lepiej....... pamietam, ze srednia klasy byla
5.77, a najlepszej klasy w budzie 5.89;)))

A, no i kartkówek oczywiście nie było...



u as byly! ale i tak byly zajebiste;))

Szkoda, że się tak szybko skończyło PO... :-((((



taaaaa - szkoda, ze jest tylko jedna ocena z PO na swiadectwie...... (bo z
infy bede mial np.: dwie:)

Wszyscy potrafią narzekać na nauczycieli z byle powodu, kiedy popełni błąd rozpoczyna się nagonka na niego, a nikt nie potrafi zrozumieć, że ten człowiek ma prawo wymagać, bo pracował na szacunek wiele lat. Przede wszystkim ma prawo wymagać uczciwości. A wyobraź sobie shonia, że ja fizyki, której nienawidzę, uczę się może z mniejszą gorliwością, jak j. polskiego, ale jednak się uczę. Uważam, ze nauka generalnie jest piękna i trzeba się rozwijać, ot po prostu po to, ażeby nie pitolić głupot, niczym Maciej Giertych. Dzięki matematyce mogę zrozumieć filozofię Oświecenia, toteż się jej uczę, itp. Nie rozumiem też tłumaczenia, że Twoja nieuczciwość ma mniejsze konsekwencje społeczne. Ludzie wzrastając wśród luźno postrzeganej moralności, nie potrafią sobie poradzić w dorosłym życiu bez tego, krąg się rozszerza. Coraz więcej kłamstw, oszustw wokół Ciebie. A poza tym w sprawach codziennych powinno być łatwiej przestrzegać pewnych zasad, niż w polityce, gdzie gra toczy się o dużą kasę. Ty niewiele tracisz na uczciwości, oceniając to z punktu widzenia Twojego, bo uważam, że na uczciwości się tylko zyskuje. Postaw się zawsze na miejscu tego nauczyciela. On kuł wiele lat, w końcu ma, co chciał pracuje za małe pieniądze, wśród rozwydrzonych młodzieniaszków, myśli sobie, że to piekna idea, nauczanie. I przychodzą uczniowie, on robi krt, okazuje sie, że jednak nie umieją nic, sciągają. Postaw się na miejscu uczniów, którzy nie ściągają. Pewnie myślisz, że nie potrafia sobie poradzić, nie są przedsiębiorczy. Uważasz,jak reszta społ. to za negatywne cechy, ale nie, oni są uczciwi. Kiedy Ty miałaś czas na wejście na internet, tu na forum, czy w ogóle, oni siedzieli przed książką i próbowali zrozumieć o co chodziło tym ludziom w przeszłości. Przystępując do krt stresowali się, czy będą potrafili wykorzystać wiedzę, a ty spokojna, bo jest ściąga, a nauczyciel akurat niezbyt spostrzegawczy. W końcu piszecie, dostajesz piatkę, koleżanka po nauce czwórkę, bo akurat nie weszło jej do głowy to, nad czym siedziała godzinę. Koniec roku. Rozdają dyplomy z wyróżnieniem na forum szkoły. Wychodzisz Ty, biją Ci brawa, a koleżanka stoi, jej nikt nie docenia i nigdy nie doceni, ponieważ dzięki takim jak Ty, na rozmowie kwalifikacyjnej pracodawca, sprawdza, czy starający się o pracę jest właśnie przedsiębiorczy, we współczesnym rozumieniu tego słowa. Ma świadomość, że nie może go okraść, bo akurat jego firma ma dobre przed tym zabezpieczenia, za to tacy jak Ty, to nieźle zarobią, może nawet oszustwem, ale to nieważne.

Rogaty, jeśli ściągała cała klasa to jesteście nieuki

Miłego popołudnia.
W tej sprawie trzeba zauważyć, że polski system szkolny jest... chory. Takich "debili i gnojków" jest w szkołach pełno. Wielu niewiele brakuje do takich akcji jak w Gdańsku. "Klepanie" koleżanek po miejscu, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, czy udawanie wsadzania im linijek/krzeseł(!) w te lub inne miejsca jest w większości przypadków na porządku dziennym, wraz z śmianiem się słuchając o takich sprawach jak ta. Nie pomijając oczywiście o słownych przekształceniach i we wszystkim szukaniu różnych treści. Wyobraźcie sobie 3cio klasise(gimnazjum) o wzroście sporego koguta(sięgający większości trochę wyzej niż po pas), którego jedynymi zajęciami na przerwach(i po części lekcjach) jest bicie się, zaczepianie innych i "macanie"? W mojej klasie jest 3 takich(2 normlanego wzrostu). Jeszcze dwóch i będzie zabawa, nie?(to było ironiczne - współczuje Ani i jej rodzinie). A kiedy nie ma nauczyciela? Jako jeden z samorządu klasowego mam obowiazek ściągnąć innego jeśli się nie pojawia po 10-15minutach. I tu pojawia sie dylemat: iść i zostać "wziętym w kąt" czy poczekać na dyrekcję, która sie zastanawia, co się dzieje piętro wyżej, bo odgłosy jak na wojnie?

A co do klasy - są dwie rzeczy - w 99,9% przypadków nikt komu życie miłe nie postawi sie bandzie 5-u klasowych bydlaków. A dlaczego dziewczyny nie zareagowały? Z tego co dotychczas wyczytałem Ania była prymusem, a do tego nieśmiała - ten punkt odejmuje 90% poparcia w takich sytuacjach: "W końcy ktoś ją upokorzył, nie?"

Ja należe do kamikaze i niejeden raz aby ratować swoje zachowanie i zresztą klasy w poprzednich latach szukałem zastępstwa, jeśli nie było nauczyciela. W tym roku z klasy odszedł(wyjechał) główny "bydlak"(zarówno z wzrostu jak i zachowania), który najbardziej się popisywał. Grupa się rozleciała i zostało tylko 3 którzy się nie mieli przed kim "aż tak" popisywać. W zasadzie z moich obserwacji młodszych klas wynika, że albo w 3 klasie się poważnieje, albo jesteśmy ostatnim w miare normalnym rocznikiem.

Pozdro.
Amatorski film pornograficzny z udziałem 14-latki z wrocławskiego gimnazjum znalazł się w internecie. Obejrzeli go wszyscy uczniowie szkoły. Dziewczyna tłumaczyła koleżankom, że do seksu ją zmuszono, bo była pijana.

Krótki film zaczyna się ujęciem, na którym dziewczyna wymiotuje. Później uprawia seks ze starszym chłopakiem. Na koniec, w tle, słychać trzy razy powtórzone słowo "ku***". Wyświetlają się podpisy: imię i nazwisko uczennicy, klasa i szkoła, do której chodzi. Filmik ma tytuł "The Story about a ku***" i na internetowym serwisie Google - video znalazł się w poniedziałek wieczorem. Nie wiadomo, kto go tam umieścił, ale informacja błyskawicznie rozeszła się wśród uczniów. Marta, uczennica gimnazjum: - Wszyscy przesyłali sobie link do strony. Niektórzy próbowali go ściągnąć na swój komputer, ale się nie dało. W ciągu kilku godzin licznik oglądalności pokazał ponad 600 odwiedzin, a nasza szkoła to niecałe 500 osób. Uczniowie potwierdzają, że widzieli film. - Był naprawdę drastyczny - mówi uczennica II klasy. - Najgorsze, że w szkole we wtorek mówili o tym wszyscy. Nawet jak ktoś sam nie widział, to inni mu opowiadali. Tylko Ania [imię zmienione] nie wiedziała, że coś takiego było w internecie. Normalnie przyszła do szkoły, i się zaczęło. Gimnazjaliści opowiadają, jak rówieśnicy śmiali się i wołali za nią: "ku***". - Ona tłumaczyła się, że była wtedy kompletnie pijana i została zmuszona do seksu, że to był gwałt - mówi inna uczennica. - Ale to nie pomagało. Kilka razy płakała, wybiegała do toalety. W końcu ze szkoły zabrali ją rodzice. Film powstał w czerwcu ub. roku. Nakręcono go podczas imprezy w prywatnym mieszkaniu. Chłopak, który uprawiał seks z uczennicą, miał 18 lat. Ona miała wtedy 14. To przestępstwo ścigane jest z urzędu, grozi za nie od roku do 10 lat więzienia. Dyrekcja zgłosiła już sprawę na policję.
Karolinko, ja chodze na mat-fiz do dość dobrej (hyhy) szkoły i taka mała dygresyjka, mat-fiz ściaga smietanke najfajniejszych ludzi z okolicy
Jeśli chodzi o internal, to internaty przy zwykłych szkołach w moim regionie wynosza cos ponad 100zł miesiecznie.Nie mieszkam w internacie, ale prawie 80zł miesiecznie płace za bilet miesieczny, wiec mniej wiecej podobnie. Co do książek, to możesz przedstawić taki argument, że w liceach sie czesto zmieniają i może być tak, że bedziesz musiala tak jak ja, kupić nową do angielskiego i ćwiczenie + niemiecki, razem ponad 100zł A w technikum lesnym pewnie podręczniki, zwłaszcza leśne sa takie same od lat, wiec spokojnie możesz odkupić używane. No i powiedz jej też, że w TL będą jednak jakieś dziewczyny i to pewnie z nimi bedziesz miała pokój a nie z niedobrymi chłopakami;) Możesz jako elementu przetargowego użyć także takiego chwytu: wiesz pewnie, kim jej mama z zawodu, co lubi itp., czy jej sie w zyciu udalo zostac tym kim chciala. Jeśli jej sie udalo, to powiedz jej, żeby sobie wyobraziła, coby było, gdyby musiala być kims całkiem innym. A jeśli jej sie nie udało zostać np. lekarzem, chociaż chciała, to powiedz jej, że Ty tak samo chcesz być lesniczką No i wiesz, musisz jakoś udowodnić, że tam sie bedziesz uczyć i jedną z najlepszych w klasie bedziesz, a w liceum bedziesz musiala zakuwac zupelnie niepotrzebne rzeczy a i tak mieć słabe oceny!
Co do mundurku - owszem, ale masz jeden na 4 lata i to na pewno bedzie taniej niż te wszystkie swterki, spodnie, buciki i wszytko inne, cokupoiłabyś przez 3 lata liceum... No i na praniu wiec o prądzie sie zaoszczędzi! Możesz jeszcze użyć taty, chociaz obawiam sie, że on, znając obecną sytuacje w LP może nie chceć, byś szła na leśnictwo czy cos podobnego, bo łatwa droga to nie jest
Na koniec dodam, że u mnie nawet nie chca słyszeć o studiach leśnych albo czymkolwiek podobnym i co z tego? Poza tym nie mów przy mamie czesto, że tam sa fajne mundurki, bo pomyśli, że tylko dla mundurka chcesz tam iść, wiesz, mamy myslą, że dziecko jest mentalnie jakies 3-5 lat młodsze niż jest i nie dosmysla sie, że w tym wieku nie idzie się do szkoły dla mundurka.
Dasz rade, jak coś, to ja Ci chetnie pomoge
przytocze teraz, jak wyglada szkola w niemczech. dla porownania do polskiego gimnazjum i liceum, wezmy niemieckie gimnazjum. gimnazjum zaczyna sie od klasy 5 i trwa do klasy 13, w ktorej pisze sie mature (w niemczech nie ma czegos takiego jak liceum). w klasach 5-8 uczen uczy sie wszystkich przedmiotow tak jak w polsce (oprocz chemii), ale ma takze drugi jezyk obcy, jak lacina albo francuzki. nastepnie w 9 klasie wybiera profil: albo jezykowy (wybiera 3 jezyk) albo matematyczny (dochodzi chemia). nastepnie w klasie 10 wybiera sie czy sie chce miec plastyke czy muzyke. fajnie zaczyna sie w 12 klasie. wybiera sie 4 przedmioty, z ktorych potem zdaje sie mature (2 w zakresie podstawowym i 2 zaawansowane) oraz wybiera sie 3 przedmioty, ktorych wogole nie chce sie miec. no i w 13 klasie jest matura, na ktorej trzeba obowiazkowo zdac jeden jezyk (niekoniecznie niemiecki), jeden przedmiot przyrodniczy lub matematyczny i chyba dwa inne dowolne, nawet w-f. to tyle jesli chodzi o system.

jesli chodzi o sama szkole, to najpierw w oczy wrzuca sie to ze nie trzeba przebierac butuw, wogole nie ma szatni. za to jest restauracja, duzo automatow z piciem. nie mozna uzywac komorek ani zadnych urzadzen magazynujacycz, jak aparat albo mp3.. z kazdego przedmiotu dostaje sie ok 2-3 oceny na polrocze, ale za to banalnie jest sciagac na sprawdzianach. co do sprawdzianow, pisze sie je tylko z glownych przedmiotow. z takiej historii albo geografii mozna pisac conajwyzej kartkowke.
praktycznie nie istnieje wagarowanie. jak kogos nie ma to dzwonia do rodzicow a jak oni nic nie wiedza to na policje. w czasie przerwy mozna wyjsc na dziedziniec, kto chce, moze zapalic.

moim zdaniem w niemieckiej szkole panuje poprostu luz. bardzo duzo wolno. nauczanie jest bezstresowe w porownaniu z polska szkola. panuje duza tolerancja w stosunku do obcokrajowcow ktorych jest zreszta bardzo duzo.

jaka jest wasza opina po przeczytaniu tego co napisalem? (jezeli ktos wogole mial cierpliwosc zeby to przeczytac;) ktora szkola jest lepsza: polska czy niemiecka????

>